Maj 26 2010
Syty jak kot…
… zbierałem cały dzień gratulacje. Dziękuję za komentarze życzliwe i za nieżyczliwe też. A te kilka gróźb to przejaw bezsilności. Niech pieski szczekają do ochrypnięcia.
No dobrze, dość tej prywaty. Kilku czytelników przypomniało mi o niedokończonym temacie łaźni w areszcie i zachowaniach które mogą skutkować agresją. Pisałem o tym 19 maja. Ech te stereotypy. Ok., jesteśmy już pod prysznicem, w szortach czy slipach jak kto woli. Ale raczej nie w stringach żeby się wzajemnie nie pobudzać. Błeee. Łaziebny puszcza wodę i mamy 7 minut na kąpiel i likwidację zbędnego owłosienia. Każdy myje się sam ale uwaga, dopuszczalne jest wzajemne mycie pleców przy użyciu gąbki. Taka wzajemność zachodzi rzecz jasna tylko między kolegami z celi. Słyszałem (ale nie widziałem) że grypsujący stosują dodatkowe zabezpieczenia, chroniąc drugą ręką miejsca intymne, żeby się nimi Boże broń nie zetknąć. Mniej więcej w połowie przewidzianego czasu, każdy pozbywa się bielizny ostrzegając współtowarzyszy zawołaniem-orient czyli uwaga ! To słowo warto zapamiętać bo występuje w różnych
Podobne posty:
- Rytualne gwałty- fakty i mity Jak tam jest ? Pytali...
- Przejechany adwokat Okrutny żarcik pojawił się w...
- Dura lex sed lex Musiałem ochłonąć kilka godzin żeby...




























