Grudzień 29 2011
Ciężko.
Trzeba wracać do starych tematów. Nie zapominać o tych co odeszli ale pamiętać o tych co jeszcze żyją.
Choroba atakuje znienacka i potrafi szybko zakończyć życie. Wymiar sprawiedliwości w Polsce działa powoli i generuje setki dokumentów oraz terminów utrudniających życie oskarżonym i
świadkom. A jak widać można inaczej. A widać na przykładzie sądu w Amsterdamie, który w kilka dni „zważył” winę i wydał wyrok. Sprawa była głośna w świecie sportu bo dość widowiskowa. Kibic Ajaxu o pięknym imieniu Wesley, wtargnął na boisko podczas meczu i zaatakował bramkarza. A właściwie próbował bo ten zareagował błyskawicznie i kopniakami wyleczył agresora z podjętego zamiaru. Zdarzenie miało miejsce 21 grudnia tego roku. Dzisiaj to jest 29 grudnia zapadł wyrok. Liczyć każdy umie. a za czyn – sześć miesięcy więzienia. Dodatkowo kibica ukarano dwuletnim zakazem stadionowym, będzie się musiał meldować na posterunku policji zawsze, gdy Ajax lub reprezentacja Holandii będą grali w Amsterdamie. Dużo czy mało to inny temat. Ale tempo godne pochwały. Sprawa prosta i nie było potrzeby zamawiania ekspertyz czy powoływania biegłych. Zwykły chuligański wybryk po paru piwach. Ale taki wyrok to sygnał dla ewentualnych naśladowców że nie warto. Krótka sława (w tym przypadku niesława bo ciężko się chwalić publicznym skopaniem) a cena wysoka – 180 dni kiwania.
Wyobrażam sobie ile by trwał przewód sądowy w Polsce.
Podobne posty:
- Celebryta w więzieniu. George Michael wyszedł z puchy....
- Prezydent za cztery zety. 30 618 066 – dokładnie tylu...
- Ucięty łeb. Historia z życia wzięta a...
Grudzień 23 2011
Zmarł dobry człowiek.
Koniec roku był śmiertelnie obfity. 17 grudnia zmarł Kim Dzong Il, 18 grudnia odszedł Vaclav Havel. Ważne osoby ale nie tak jak Jarek Kaletka, który 20 grudnia też przeniósł się do
wieczności. To był taki dziwny wujek. Za młody żeby zwracać się do niego oficjalnie ale na tyle starszy żeby nie walić per ty. Są ludzie którzy nie wiadomo dlaczego odciskają swoje piętno na życiu innych ludzi. Rozdają dobrą energię. Facet był zawsze uśmiechnięty i życzliwy jakąś taką dziwną pogodą ducha. Nie widywaliśmy się za często ale nie pamiętam go smutnego. Jako mały chłopiec niosłem welon jego żonie a mojej cioci na ich ślubie. Nie wiem jak to możliwe ale mam w głowie sceny z tego ślubu i wesela. Potem na każdych wakacjach w Choczu widywaliśmy się przy różnych okazjach. Jak chcieliśmy iść na grzyby to zawsze z nim. Znał się na nich. Wiedział jak szukać i gdzie. Potrafił przejść po mnie tą samą trasą i dołożyć kilka pięknych okazów do koszyka. Na koniec każdego grzybobrania robił selekcję w naszych koszykach i ze śmiechem wywalał połowę, ratując przed zatruciem. Mój najstarszy syn, pod Jego okiem rozpoczął swoją zbieracką przygodę. A ja pierwszy raz piłem bimber u zaprzyjaźnionego gospodarza. Bimber o smaku doskonałego „łyskacza”.
Nasze ostatnie spotkanie to kilka browarów w altance w Choczu. Już wtedy trochę chory pocieszał mnie i mówił żeby się nie przejmować tymi aferami bo to w końcu minie. To było dawno, potem zabrakło czasu żeby się znów spotkać. Nowotwór nie czekał.
Za chwilę pogrzeb. I koniec. A może początek bo przecież zostawił coś po sobie oprócz wspomnień - fajne dzieciaki.
Zawsze gdy pójdę na grzyby będę miał w pamięci Jarka. To był bardzo dobry człowiek. Cześć Jego pamięci.
Podobne posty:
- Człowiek mielony. W poniedziałek, 11 października w...
- Aktorzyny. W telewizji i i internecie,...
- Wyborczy hazard !!! Jestem hazardzistą. Kocham obstawiać, czekać...
Grudzień 20 2011
NOWELIZACJA KK.
Jeszcze za życia swojego doczekałem się pięknej deklaracji ze strony jednego z twórców nowelizacji kodeksu karnego. Przeczytajcie i zapamiętajcie: „Zmiana modelu całego
postępowania procesu karnego. – To powrót do korzeni, gdzie spór toczy się między stronami. Dzisiaj to sąd jest aktywny, to on udowadnia winę oskarżonego i okoliczności. A powinien być bezstronny i wydać sprawiedliwe rozstrzygnięcie w oparciu o dowody stron. Teraz to oskarżyciel będzie się musiał bardziej przyłożyć do roli, którą powierza mu prawo. Zmieni się też kwestia oskarżonego – któremu trzeba udowodnić winę.”
Czy wierzę ? Nie, nie wierzę. Stare nawyki pozostaną bo mentalności sędziów nie można zmienić jednym zapisem. Mądrością Starego Testamentu pouczeni, musimy wiedzieć że nie na darmo Bóg kazał się błąkać 40 lat swojemu ludowi po wyjściu z ziemi egipskiej. Chciał żeby wymarło to co będzie ciążyć pamięcią o niewoli. Nowe pokolenie kształcone na sędziów, prokuratorów i adwokatów będzie miało szansę wprowadzić te szczytne idee w życie. Mój syn, dzisiaj student prawa, oraz jego koleżanki i koledzy będą już „wyznawcami” nowych praw. A na razie po staremu – prokurator wystarczy że oskarży, sędzia po swojemu odsłucha świadków a my udowadniamy że nie jesteśmy wielbłądami.
Podobne posty:
- ANDRZEJ LEPPER. Nie wierzę w to co...
- Poniedziałek. Pomysłów na nowe wpisy nie...
- Szlachetki na urzędzie. Czym była Konstytucja 3...
Grudzień 18 2011
Ile zarabia klawisz ?
Za mało ! Piszę to bez ironii o którą mnie zapewne podejrzewacie. Tak, uważam że zarabia za mało. Weźcie pod uwagę że klawisz pracuje w warunkach izolacji na własne życzenie. Daje się
zamknąć na kilka godzin dziennie i tak jak osadzonego, obowiązują go specyficzne warunki zakładu karnego czy aresztu. Nie może wyjść na fajkę czy skoczyć na lunch do pobliskiego bistro. Trzymają go te same kraty i mury. Oczywiście że jego sytuacja jest bez porównania lepsza niż więźnia, bo po robocie opuszcza swój „zakład pracy”. Ale zabiera ze sobą stres i strach. Stres bo różne rzeczy się TAM dzieją a strach bo wielu pensjonariuszy żyje zemstą planowaną na przyszłość. I w tych planach mają swoje role szczególnie uciążliwi strażnicy. A nawet ci przyzwoici, którzy potrafią zrozumieć że nie zawsze osadzony=winny, lubiani przez nas aresztantów i więźniów i tak zamieniają swoje domy w zakłady karne. Przenoszą nawyki i zachowania do swoich rodzin a po przejściu na emeryturę nie potrafią odnaleźć się w normalnym świecie.
No dobrze to teraz argumenty na NIE. Po pierwsze sami sobie wybrali tę robotę. Po drugie szeregowy klawisz to typowy klucznik, otwierający i zamykający cele a więc zajęcie niezbyt uciążliwe choć monotonne. Po trzecie wreszcie, jako „mundurówka” mają prawo do wcześniejszych emerytur a reszta obywateli zapycha do prawie siedemdziesiątki.
I na koniec, prywatnie dodam, że miałem okazję poznać TAM kilku całkiem fajnych gości-klawiszy. Było też kilku skurwysynów, zakompleksionych małych gnomów, leczących swoje ułomności zgrywaniem ważnych. Jak w każdym środowisku.
Sami wybierzcie co do Was bardziej przemawia. Ja jeszcze raz powtórzę – zarabiają za mało (oprócz tych gnomów !!!). A w załączeniu tabelka płac. Polecam szczególnej uwadze pozycje z jej dolnej części.
Podobne posty:
- Słowo na niedzielę. „Jest osobą podejrzaną, a dopóki...
- Siedzieć w Meksyku… Poprzedni wpis wywołał falę współczucia...
- O co mi chodziło ? „Uchylam to pytanie”, „proszę inaczej...
Grudzień 15 2011
O co mi chodziło ?
„Uchylam to pytanie”, „proszę inaczej sformułować pytanie”, „świadek nie musi odpowiadać na to pytanie” – nasłuchałem się tego wczoraj na rozprawie i chyba straciłem kilka punktów u
Wysokiego Sądu. Zadawałem z uporem maniaka pytania, które miały rozświetlić pewna kwestię i niestety nie udało mi się. Straciłem szansę na zdobycie wiedzy bezcennej. Bo gdzie jak nie u źródła dowiedzieć się:
1. W jaki sposób i za czyją kasę 24-letni młodzieniec nabywa w 2006 roku prawie 300 hektarów ziemi na Mazurach. Przypomnę że jest to okres w którym o kryzysie nie myślano a ceny gruntów rosły w tempie zawrotnym. No i przypadkiem, rzecz jasna, część tych hektarów w gminie Muntowo, zagrała w tzw. „aferze gruntowej”.
2. Dlaczego właściciele tych feralnych hektarów o których mówiła cała Polska, mimo oczywistej straty (bo klienci uciekli), nie domagali się odszkodowania za bezprawne wykorzystanie ich majątku i utratę korzyści.
3. Dlaczego sami nie występowali o wszczęcie procedury odrolnienia. Wszak potencjalni nabywcy o to pytali a bez wątpienia przekształcenie działek, dawało prawo do podniesienia ceny sprzedaży.
4. I wreszcie jak to się stało że dwie osoby zeznawały na prokuraturze w tym samym czasie tj. dniu i godzinie a w protokołach znajdują się te same zdania, słowo po słowie, przecinki i kropki w tych samych miejscach. Aha i jeszcze, jeden z ‘przesłuchiwanych” nie potrafił rozpoznać ówczesnego prokuratora (Dura), siedzącego na sali sądowej.
Same zagadki. Odpowiedzi nie ma. Szkoda, chyba że ktoś życzliwy napisze, podpowie… czekam.
Podobne posty:
- ANDRZEJ LEPPER. Nie wierzę w to co...
- Krew się burzy. W poniedziałek zaprotestują prokuratorzy i...
- Wojny Klonów Skoro można porównać ceny wybranego...
Grudzień 10 2011
Kiedyś.
Karta z poradnika dla dżentelmenów. I chociaż jej treść nie ma jakiegoś większego związku z tematyką poruszaną w tym blogu, to chcę ją pokazać. Może kiedyś nie było tak pięknie i doskonale jak wspominają starsi ludzie. Ta rycinka też pachnie fałszywką. Ale chyba życie było bardziej prawdziwe.
Podobne posty:
- Hydrowodotargacz. Nie, to nie noworoczny długi...
- Niewinni. Dzisiaj wszyscy napiszą o wyroku...
- Mucha nie siada. Wybaczcie mi tę prywatę ale...
Grudzień 09 2011
Siedzieć w Meksyku…
Poprzedni wpis wywołał falę współczucia w gronie moich znajomych. Dla równowagi więc żeby Wam się perspektywa widzenia poprawiła, informacja z innego świata. Meksykańskie więzienia
znane są z tego że prawdziwą władzę sprawują tam gangi. Kontrola jest niewielka a rządzi korupcja i układ. Meksykański Ziobro jeszcze nie doszedł do władzy i dlatego siedzenie w pudle nie jest tak uciążliwe jak w Polsce. Niezapowiedziana inspekcja w jednym z zakładów karnych przyniosła nadspodziewany efekt. Znaleziono narkotyki, luksusowo wyposażone cele, żywe zwierzaki i … prostytutki, które uprzyjemniały osadzonym czas spędzany w „izolacji”. Zwierzęta a dokładnie koguty trzymano w celach hazardowych, południowcy lubią popatrzeć na walki tych zadziornych stworzeń. Podsumujmy: nieźle urządzony pokoik, dobre jedzenie, zioło na humor i chętne kobiety. Cena wolności !!!
Ps. W lipcu w jednym z zakładów karnych zlikwidowano nielegalną loterię; główną nagrodą była klimatyzowana cela wyposażona między innymi w lodówkę i odtwarzacz DVD.
Podobne posty:
- Być jak bokser… Na ringu. Ze świadomością że...
- Krzyż niezgody. Nie zabieram głosu w kwestii...
- Z prosektorium do aresztu. Za to że bez zezwolenia...
Grudzień 01 2011
Rumbek
Rumbek stolica stanu Lakes leży w centralnej części Sudanu Południowego – najmłodszego, ale i jednego z najbiedniejszych krajów świata. Więzienia w tej części Afryki to prawdziwe koszmary. W maju na
przykład, aresztowano rzeźników za podniesienie ceny mięsa o 30% bez konsultacji z odpowiednimi urzędami. Rumbek znane jest w Sudanie Południowym z kontrowersyjnego, lokalnego prawa. Najbardziej krytykowane jest karanie więzieniem mężczyzn, za sprawą których niezamężne kobiety zachodzą w ciążę. Kobieta za noszenie spodni może zostać w majestacie prawa, publicznie wychłostana.
Podobne posty:
- Ameryyyyyyyko !!!! Absurd w majestacie prawa. I...
- Niewyparzony języczek. Jej wymiary są powszechnie znane....
- Inni już piszą. No i wyszło na moje....





























