Październik 30 2011
Katowska robota.
„dawniej był u nas pewien zwyczaj: że jeżeli ktoś kogoś o złodziejstwo lub inne przestępstwo główne criminaliter pozwie i proces wytoczy – i przestępstwo zostanie
dowiedzione i sąd najwyższą karę ustanowi, gdy nie było kata, który by sprawiedliwość wykonał, sam oskarżyciel egzekucję wykonać ma według prawa i wyroku - jeżeli nie chce ściągnąć na siebie periculum corporis et taliones penam. Ten uczynek ani jemu, ani jego potomkom nie ma być zarzucany, co pod przysięgą starsi naszego miasta potwierdzają”
A dla ciekawskich cennik usług katowskich z 1532 roku w mieście Mirsk: za torturę każdego rodzaju -1 talar, delikwenta postawić pod pręgierzem i wypędzić z miasta – 1 talar, pod pręgierzem postawić, rózgami batożyć i obciąć uszy – 2 talary, za egzekucję przy użyciu powroza -3 talary, skazanemu obciąć prawą rękę – 4 talary, ściąć głowę – 5 talarów, utopić w worku- 5 talarów, ściąć mieczem, potem na koło położyć i kołem połamać – 6 talarów, żywcem zakopać, następnie kołkiem przebić serce – 6 talarów, skazańca żywcem spalić – 6 talarów, ściąć mieczem, a potem spalić – 7 talarów, smażyć w oleju- 7 talarów, bluźnierczy język uciąć, a potem pomału spalić – 8 talarów, przebić dzidą, a w czasie tego spalić mu prawą rękę – 10 talarów, skazańca w czterech rogach miasta płonącymi obcęgami przypalać, potem utopić lub ściąć – 10 talarów, rozżarzonymi obcęgami ciągnąć, pasy ze skóry zrywać, a wreszcie poćwiartować – 12 talarów, rozpustnika i cudzołożnika wytrzebić, a obcięte części za uszka powiesić – 6 talarów, za sprzątnięcie samobójcy – 6 talarów, zaostrzenie egzekucji – 1 talar, potwierdzenie dla sądu – 2 talary, za pochowanie zwierzęcia, z którym dopuszczono się grzechu sodomskiego – 3 talary.
Na podstawie artykułów Feliksa Chojnackiego „Z dziejów sprawiedliwości mirskiej”, zamieszczonych w czasopiśmie „Izery”, nr 11-12 z 2009 r.
Podobne posty:
- Ameryka. Jest już Ameryka u nas....
- Kłamczucha. Brawka dla prokuratury amerykańskiej !...
- Przeklęty drań ! Ten filmik na Youtube robi...
Październik 27 2011
Śmiertelni-nieśmiertelni.
Dopada mnie „świąteczna” atmosfera listopada. Bilans śmierci które zmieniają nas na zawsze. I tych które wydawały się nie do zniesienia a niczego nie zmieniły. I tych co zmieniły. W tym roku
odeszli do wieczności:
Andrzej Lepper – przyjaciel.
Janusz Morgenstern – reżyser wybitny. Który chłopak nie chciał być Hansem Klossem i grać o „Stawkę większą niż życie” ?.
Sidney Lumet – reżyser genialnego filmu „12 gniewnych ludzi”. Obowiązkowa pozycja dla tych co łatwo ferują wysokie wyroki w sprawach „oczywistych”.
Magda Teresa Wójcik – Matka Królów !!!
Peter Falk – filmowy porucznik Columbo. Inteligentny pies w szarym prochowcu.
Elizabeth Taylor – Dużo ważnych filmów. Ale najważniejszy to ten z Markiem Antoniuszem a prywatnie mężem aktorki, Richardem Burtonem. Kleopatra ma jej twarz. A sceny z wężowym samobójstwem nie da się zapomnieć.
Maciej Zembaty – poeta, muzyk. Czarny humor i polska wersja Cohena.
Irvin Kershner – amerykański reżyser i aktor filmowy, twórca nakręconego poza oficjalnym cyklem filmu o superagencie Jamesie Bondzie „Nigdy nie mów nigdy”. Kto nie oglądał ten nic nie wie o Jamesie. Plus rola Kim Basinger.
Irena Kwiatkowska – Nogi, nogi, nogi roztańczone…
Leslie Nielsen – aktor komediowy. Lawina prostych gagów.
Jane Russell – brunetka w filmie „Mężczyźni wolą blondynki”. Ciężko było się zdecydować, Russell czy Marilyn Monroe ?
Bobby Farrell - wokalista zespołu Boney M. Właściwie nie wiem dlaczego ale jego wygibasy zawsze wprawiały mnie w dobry humor.
Susannah York – filmowa Alicie z filmu „Czyż nie dobija się koni ?”.
Prawie wszyscy z celuloidowej fabryki marzeń. Wszyscy nieśmiertelni. Każdy zostawił w mojej głowie odcisk swojej osobowości.
Podobne posty:
- Postrzelony w oko. Historia jak z kryminalnej powieści...
- Kapusiowe brednie. Zrobiłem wiele okropnych rzeczy. Strzelałem...
- Za sikanie do fontanny !!! Odpowiedział mi niedorzecznik, a dokładnie...
Październik 24 2011
Dobro jest nudne.
Batman jest najlepszym tego przykładem. Nietoperz w stonowanej czerni, przewidywalny aż do bólu. Pieprzony rycerzyk za kasę swoich rodziców. Z pasją godną lepszego celu, niszczy ambitniejszych od siebie. I zabawniejszych. I bardziej szalonych. Ludzi którzy potrafią się śmiać
pełną piersią, od ucha do ucha.
Przyznajcie że w głębi serca bardziej lubicie Jokera. Fascynuje Was jego szaleństwo i paskudna reputacja. Spotkanie z Batmanem to celebra i wyświechtane komunały. Przejażdżka z Jokerem może się skończyć …końcem wszystkiego.
Podobne posty:
- O co chodzi ? Co się dzieje ? Oszalały...
- Oko Wielkiego Brata. Big Brother w pracy. Wielki...
- Oni też… Też kiedyś zgrzeszyli. Ale nie...
Październik 23 2011
Oko Wielkiego Brata.
Big Brother w pracy. Wielki brat instaluje kamery i monitoruje każdy krok pracownika. I to w majestacie prawa bo wystarczy że pracodawca poinformuje swoich ludzi o inwigilacji, żeby stała
się legalna. Tylko w szatni, przebieralni i w toalecie mamy odrobinę prywatności. Tam oko wielkiego brata zaglądać nie może. Kilka lat wcześniej organizując imprezę dla pewnego przedsiębiorcy z branży rzeźniczo-masarskiej, miałem okazję widzieć właścicieli tak zafascynowanych możliwością podglądania swoich pracowników że monitory do obserwacji kazali sobie zamontować w gabinecie. I z dumą informowali swoich gości jacy są sprytni. Żenada.
Zwolennicy monitoringu podkreślają jego zalety i korzyści dla firmy. I pewnie nie ma co polemizować z liczbami. Wierzę że odsetek kradzieży spada a wydajność pracy wzrasta. Za to atmosfera pracy robi się gęsta.
W komunie biegałem do mojej Mamy do pracy. Potężne zakłady ELWRO też musiały jakoś ograniczać, naturalną chęć do jumania wszystkiego co można było zwędzić na zakładzie. Przy czym wtedy nie nazywało się to kradzieżą a organizowaniem. Jak niczego nie można było kupić to trzeba było wynieść a potem wymienić na inne potrzebne rzeczy. W ELWRO wyglądało to tak: każdy pracownik wychodząc z pracy musiał przechodząc przez tunel, nacisnąć czerwony przycisk. Maszyna losowała i komu się zapaliło czerwone światełko, ten „wygrywał” rewizję osobistą. Najczęściej wystarczyło otworzenie torebki ale można było się też spodziewać dokładnego trzepania. Prawdopodobieństwo wpadki było niewielkie ale za to jaki dreszcz emocji. I ten posmak ryzyka. Może dlatego tak lubiłem przychodzić do Mamy i z drżeniem serca naciskałem za nią przycisk przed bramą wyjściową. Czekałem na czerwone światełko. Mogłem się spokojnie tak bawić bo wiedziałem że Mamuśka niczego nie wynosi. A ja miałem swoją grę i prapoczątki hazardu.
Podobne posty:
- Powrót. Powrót do codzienności. W mediach...
- Czerwony kuźwa… Kolor ma kuźwa znaczenie. Moja...
- Za glonojada siedzę… Wkrótce w aresztach pojawi się...
Październik 17 2011
Przeklęty drań !
Ten filmik na Youtube robi karierę w tempie zawrotnym. Panią nerwy poniosły bo się „drań” przyp…ił. Ja w podobnej sytuacji chociaż jako pasażer, też próbowałem wysiąść z samochodu. Policjant z ubezpieczenia przyjął postawę i położył rękę na kolbie pistoletu, szczeknął krótko żebym nie próbował wysiadać. I tak jak ta niewiasta też byłem zaskoczony informacją że w czasie zatrzymania nie wolno nikomu opuszczać pojazdu. Emocje jednak opanowałem i do takiej ekspresji jak na załączonym filmie nie doszło. Przy moim pechu dostałbym pewnie kulkę. I to wcale nie zabłąkaną.
Wam też życzę zachowania zimnej krwi w mandatowo-stresowych sytuacjach. Bo wszystko nagrywają jak widać. Cholerna inwigilacja ! Filmik dla widzów pełnoletnich !!!
Podobne posty:
- Ameryka. Jest już Ameryka u nas....
- Wstrzymajcie czas. Nie mam weny twórczej. Opadły...
- Postrzelony w oko. Historia jak z kryminalnej powieści...
Październik 13 2011
Prawie pod przymusem.
Policja w domu. Pomylone adresy i nakaz doprowadzenia na salę sądową. Czyli „czeski film”. Tyle że ze mną w roli głównej. Ale po kolei. Zaczęło się w poniedziałek od wizyty
dzielnicowego i pisma ostatecznie wzywającego do stawienia się 14 października w sądzie. Czyli jutro czyli w dzień moich urodzin. Piękny prezent od wymiaru sprawiedliwości. Pismo było ostateczne bo ponoć od trzech miesięcy nie odbieram korespondencji sądowej. Dziwne bo tego akurat pilnujemy w domu. Po sprawdzeniu dokumentu, ze zdumieniem odkryłem że jest na nim jakiś obcy adres. Szybki telefon do sekretariatu wyjaśnił ponad wszelką wątpliwość że na ten właśnie adres wysyłano pisma. I nic dziwnego że nie odbierałem bo niby co miałem odbierać ? Telepatyczny przekaz że prokuratura podała namiary z kosmosu. Nie zgadzał się numer domu, numer mieszkania, ulica a nawet kod pocztowy. Zdarza się ktoś powie. Pewnie że się zdarza, ale dlaczego to na mnie trafiają takie przypadki. Podejrzliwy ktoś mógłby zapytać czy to na pewno tylko urzędnicza pomyłka ? Ja myślę że tak. Taki numer to chyba przegięcie. Z drugiej strony, kontakt ze mną jest raczej łatwy. Co tydzień wpadam na komisariat policji i kwituję swoim podpisem że Piotr Ryba stawił się na dozór. Bardziej martwią mnie konsekwencje tego „zaniedbania”. Otóż jutro staję przed sądem zupełnie nieprzygotowany, bez adwokata i nie zaznajomiony się z aktami. Wiem że tę sprawę wygram ale jednak po drugiej stronie będzie przygotowany i zwarty aparat prokuratorski. Gdzie te równe szanse i konstytucyjne prawo do obrony ?
I jeszcze jedno. Prokurator podał błędny adres. Pisma nie dochodziły a ja w ostatnim dniu wpadłem na pomysł żeby wydzwaniać po sądach i policjantach wyjaśniając o co chodzi. Gdybym tego nie zrobił to jutro o szóstej rano zostałbym zatrzymany i doprowadzony do sądu. Stres dla rodziny, obciach przed sąsiadami. A w najgorszym wypadku, gdyby np. odroczono rozprawę, mógłbym siedzieć w areszcie do następnego terminu za miesiąc albo dwa. Jak myślicie usłyszę jutro od prokuratora słowo – PRZEPRASZAM ?
Podobne posty:
- Jutro walka. Jutro o 9.30 stanę przed...
- Gabinetowy wyrok. Prokurator paszportu i kaucji mi...
- Polowanie z nagonką. Od poniedziałku zacznie się akcja...
Październik 12 2011
lizanie i macanie.
Politycy-ludzie z racji uprawianego rzemiosła gruboskórni. Muszą się teraz przestawić na kumplowanie i wspólne tworzenie koalicyjnych i opozycyjnych frontów. Stado nosorożców w
powyborczym tańcu. Będą się lizać, trykać i potrząsać głowami, imitując zatroskanie naszymi sprawami. Nie żebym nie wierzył w ich szczere intencje. Wierzę. A nawet chętnie sprawdzę czy czasem nie stały się materiałem do brukowania piekła. W tym wąskim wycinku spraw ważnych dla osadzanych, podejrzewanych i skazywanych bądź uniewinnianych.
Podobne posty:
- Słowo o Henryku S. O Henryku Stokłosie było głośno...
- Bez litości ! Wciąż nie mogę zapanować nad...
- ANDRZEJ LEPPER. Nie wierzę w to co...
Październik 10 2011
Mord pod celą.
Bywa że więzień zabija więźnia. Powody są różne, ja twierdzę że jednym z czynników może być polityka uzwierzęcania osadzonych. Brak kontaktu z rodziną, przepełnione cele i brak
prawdziwych programów resocjalizacyjnych. Ale ja nie o tym. Bo wczoraj wydarzyło się coś bezprecedensowego w polskim więziennictwie – dyrektor zakładu karnego zabił osadzonego. Zadał mu kilka ciosów nożem.Według wstępnych oględzin, ofiara dyrektora zmarła z powodu wykrwawienia. Nie wiadomo kto do celi wniósł nóż, który przecież nie należy do standardowego wyposażenia pod mańką. Co nie znaczy że jest przedmiotem aż tak niespotykanym. Zorganizowanie takiej kosy jest możliwe ale drogie. Według mojej wiedzy i doświadczenia trzeba by się liczyć z ceną dwudziestu ramek fajek. Albo metodą bardzo chałupniczą przygotować sobie nożyk z blachy po konserwie turystycznej. Kilka dni roboty i majcher jak się patrzy. Czy można nim zabić człowieka ? Głupie pytanie, nawet plastikowym widelcem można !
Sprawca-dyrektor mógł przynieść swój sprzęt, to wyjaśni śledztwo. Tak jak i motyw człowieka który szlachtuje swojego podopiecznego. A z wykształcenia jest psychologiem. Jak sobie przypomnę że wysyłałem chłopaków z celi do naszej pani psycholog na bajerkę, to mi się robi słabo. Bo może więzienno-aresztowi psychologowie mają jakiś błąd w oprogramowaniu. I nagle pod wpływem przegrzania opornika zamieniają się w likwidatorów. To po części wytłumaczył nam jakiś pan generał więziennictwa tłumacząc że ofiara była bardzo „roszczeniowa”. Czyli że chłop miał odwagę i czelność pisać pisma ze skargami jak mu coś nie grało. A że zupa za słona była, woda pod prysznicem za zimna i trawa na spacerniaku mało zielona. Bo przecież my TAM mamy tylko absurdalnie upierdliwe roszczenia, prawda panie generale ? Wszyscy wiedzą że w pudle lepiej jak u mamy za piecem. Znów mnie ciary przeszły na wspomnienie tych wszystkich pism i skarg które ja wysyłałem w areszcie i namawiałem innych do pisania. A teraz puenta.
Złościłem się trochę jak mi bibliotekarz w areszcie kolejny raz odmawiał książki instruktażowej – jak wykonać origami. Tłumaczył że to funkcjonariusze cały czas wypożyczają i dlatego ja nie mam szans. Wierzyć nie chciałem, ale po wczorajszym zajściu zrozumiałem że to jest dla wielu z nich sposób na zmniejszenie stresu i napięcia. Wolałbym wprawdzie żeby mieli jakieś specjalne programy naprawcze albo dłuższe urlopy na podreperowanie psychiki. No ale jak nie ma kasy na takie luksusy to nakupcie im w cholerę dużo tych książek o origami !!!
Podobne posty:
- Zabawa i misja. Było wszystko czego może zapragnąć...
- Hydrowodotargacz. Nie, to nie noworoczny długi...
- Resocjalizacjaaaaa ha ha haaaa Mówili mi koledzy, brat mi...
Październik 07 2011
Zanim cisza…
…nastanie. Przedwyborcza. Żeby się nie powtarzać ale swoje powiedzieć, krzyknę raz jeszcze. Ci co mogą niech powierzą swój głos Leszkowi Grali z PSL-u. Partia to tylko szyld a ja znam
człowieka. I wiem że to dobra inwestycja w gościa, któremu bezprawie dało się we znaki. W parlamencie powinien być ktoś z tzw. „przeszłością”. Ktoś kto się tego nie wstydzi. Bo wie że TAM trafiają winni i niewinni. Kładę łeb za tego faceta. A jak się odwróci, zapomni i zawiedzie nasze zaufanie (w co nie wierzę) to niech jego i moja głowa spadnie !
Podobne posty:
- Ufać i kontrolować. Tak ponoć mawiał nie świętej...
- Do Ojca mojego. I odpowiedź z zaświatów. Szanowny Panie Józefie warto oddać...
- ANDRZEJ LEPPER. Nie wierzę w to co...
Październik 03 2011
Funkcjonariusz funkcyjny.
Nawet ja w chwilach największej szczerości nie piszę tak dosadnie jak Zbyszek Szymański. Dlatego z przyjemnością oddaję mu tego bloga na kolejny materiał. Czytajcie i drżyjcie:
„Prokurator – funkcjonariusz publiczny prokuratury uprawniony do samodzielnego wykonywania czynności prokuratorskich. Jako funkcjonariusz prokuratury strzeże
praworządności oraz czuwa nad ściganiem przestępstw. Ja bym dodał: prawdziwych i wydumanych oraz na polecenie przełożonych. To byłaby chyba trafna definicja.
Szczerze mówiąc mało miałem do czynienia z prokuratorami ale i to wystarczy do wyrobienia sobie opinii o tym organie systemu prawnego naszego kochanego kraju.
Ze względu na dotychczas wykonywany zawód, miałem kilkakrotnie do czynienia z prokuraturą ale te spotkania pominę milczeniem, jako typowo zawodowe i związane z działalnością wtedy jeszcze mojej firmy.
Pierwszy raz miałem kontakt jak zostałem wezwany na przesłuchanie jako oskarżony o groźbę karalną. Oczywiście jako prawy obywatel zgodnie z wezwaniem stawiłem się o wyznaczonej godzinie.
Po spisaniu moich danych usłyszałem że jestem oskarżony o groźbę karalną w stosunku do Pana Rybickiego Ireneusza. Słuchajcie zdębiałem ale po chwili pytam przesłuchującego czy ten Pan ma świadków,” – tak oczywiście jest nią Pani E.S” .
Więc mówię że ja nazywam się Szymański Zbigniew i mam ten sam adres zamieszkania jak ta Pani i czy nie rozumie jeszcze niczego. Nie. Gram durnia dalej i pytam czy ta Pani zeznawała ? Tak zeznawała. I nie powiedziała kim jestem ? Nie. Myślałem że huknę na tak tępego policjanta. Miałem do wyboru albo udać głupiego i nic mu nie mówić albo przesłuchać samego siebie i więcej nie mieć wątpliwej przyjemności spotykania się z tym Panem .
Wybrałem to drugie. Oczywiście że miałem kontakt telefoniczny z Panem Ireneuszem, prawdą jest że oberwał słownie jak koza za obierki ale jakim świadkiem groźby karalnej mogła być jeszcze wtedy moja żona do dziś nie wiem.
Dwa dni później miałem rozmowę z Panią prokurator która chciała urządzić konfrontację. Osłupiałem ale pytam po co ta konfrontacja. Jestem rogaczem, człowiekiem oszukanym, zdradzonym, wściekłym a przy tym chorym na serce.
Czy chce doprowadzić do sytuacji w której nie wytrzymam oszczerstw i dmuchnę facetowi między oczy a ona będąc świadkiem i prokuratorem będzie musiała mnie zamknąć. Czy celowo chce do tego doprowadzić. Słuchajcie, argumentacja poskutkowała a postępowanie umorzono.
Opowieść ta choć prawdziwa pokazuje że prokuratorzy nie myślą, tylko rutynowo podchodzą do kolejnej sprawy. Dla nich nie ma zwykłych ludzi, jest przestępstwo i jest przestępca. Stare powiedzenie mówi ,,Dajcie mi człowieka paragraf się znajdzie”, całe szczęście ta nie szukała paragrafu.
Pytanie które można by zadać to: Dlaczego prokuratura nie wszczyna postępowań w sprawie donosicieli, których donosy się nie potwierdziły ??? Dlaczego kłamca i oszust chodzą bezkarnie, mimo że celowo i podstępnie zmuszono nas wszystkich do pokrycia kosztów postępowania. Myślę że jest to działanie celowe prokuratury. Dzięki informatorom prokuratury funkcjonują i mogą wykazać się efektami działania a tych kilku poniżonych i przemielonych w skali całego państwa nic nie znaczy. Czy słyszał ktoś aby prokuratura przeprosiła za nie potwierdzone informacje w trakcie dochodzenia, bo ja nie ! A przesłuchania nie należą do przyjemnych. Na wyjściu można jedynie usłyszeć że przysługuje nam prawo złożenia pozwu cywilnego.
Moja była, oskarżyła mnie o znęcanie się i pobicia. Sprawa ciągnęła się przez dwa lata, tyle ile potrzebowali adwokaci w sprawach majątkowych, którzy jeździli po mnie jak po łysej kobyle. Momentami zastanawiałem się czy to o mnie mówią i czy przypadkiem nie pomyliłem sali sądowej. Pani prokurator bardzo miła i sympatyczna umorzyła postępowanie w pierwszej instancji, potem odwołanie i kolejny rok postępowania.
Werdykt – niewinny. Ale rodzi się pytanie czy ta sprawa musiała ciągnąć się przez dwa lata a może musiała, pamiętajmy że po przeciwnej stronie jako adwokat występował były sędzia, czy nie było jakichś wzajemnych zobowiązań ? Oczywiście tego nikt nie udowodni ale opieszałość prokuratury rodzi takie uzasadnione podejrzenia. Gra szła o bardzo wysoką stawkę i każdy chciał przy tym upiec swoją pieczeń.
Wiem że jestem człowiekiem rozgoryczonym i przegranym, wiem że w takich okolicznościach rodzą się teorie spiskowe, człowiek zaczyna podejrzewać wszystkich o wszystko. Ale działania naszego wymiaru sprawiedliwości są opieszałe i mało czytelne co daje okazję takim adwokatom jak Panowie Korta i Wnuk do działania, do poniżania i oczerniania w świetle prawa.
Po ostatniej sprawie apelacyjnej w obecności mojego adwokata życzyłem Panom aby ich szczęśliwe życie zakończyło się w taki sposób jak moje, aby i ich potraktowano w sposób jaki mnie traktowali. Na moim przykładzie stwierdzam, że bardzo mało jest ludzi na stanowiskach sędziów, adwokatów czy prokuratorów z powołania, większość to rzemieślnicy oczywiście. Nie wiem czy się nie obrażą rzemieślnicy, dlatego z góry ich przepraszam.
Prokuratorzy to ludzie znający prawo i kruczki prawne, ludzie którzy dla pieniędzy ominą każde prawo. Liczy się statystyka. Ale czy oni różnią się w zasadniczy sposób od nas ? Śmiem twierdzić że nie, z tym tylko że pozostała część populacji nie zajmuje stanowisk w zawodach szczególnego zaufania społecznego a oni tak.”
Podobne posty:
- Gabinetowy wyrok. Prokurator paszportu i kaucji mi...
- Prywatprok. To tytuł felietonu Janusza Korwin-Mikke...
- Kłamczucha. Brawka dla prokuratury amerykańskiej !...
Październik 01 2011
Aktorzyny.
W telewizji i i internecie, produkują się aktorzyny polityczne. Niezborne ruchy, mowa ciała niezgodna z potokiem treści wypluwanych w gorączce przedwyborczych obietnic. A gdyby
poświęcili trochę czasu na obejrzenie zawodowców ? jak pięknie by nas wtedy mamiono… A na koniec kurtynka. Koniec przedstawienia.
Podobne posty:
- Wyborczy hazard !!! Jestem hazardzistą. Kocham obstawiać, czekać...
- Ameryka domniemana. Domniemaniem niewinności wycieram sobie usta...
- Rybogłowie. Komisja Śledcza ds. nacisków wznowiła...





























