Holmes-Marlowe-Columbo-Rutkowski

Co by nie mówili o detektywie Rutkowskim to jaj i talentu do autopromocji nikt mu nie odmówi. Jako facet doceniam to pierwsze, jako marketingowiec pochylam głowę nad dzisiejszym newsem: SKANDAL W NORWEGII. ZAMIESZANY POLSKI DETEKTYW. Mistrzostwo świata, już po przeczytaniu tytułu każdy Polak typuje Rutkowskiego. Tak skutecznie zawłaszczył sobie brand DETEKTYWA. Ale do rzeczy. Nasz as porwał dziecko rodzinie zastępczej i oddał tej prawowitej. I słusznie zrobił bo jakim prawem urzędnik ma decydować czy dziecko jest szczęśliwe ze swoimi biologicznymi rodzicami. A jak uzna że nie jest to może je przeflancować do innego ogródka. W Norwegii jest to powszechne. I akceptowane przez obywateli ale nie do przyjęcia dla kogoś z zewnątrz. Dziewięcioletnia Nikola została odebrana polskim rodzicom zamieszkałym w Oslo bo instytucja uznała, że w polskim domu dzieje się coś niepokojącego, skoro dziewczynka jest „smutna i osowiała”. Argument kiepściutki ale dura lex…. No ale powróćmy do detektywa. Bo ten znalazł rozwiązanie a przy okazji pretekst żeby się przypomnieć polskiej publice. Rutkowski organizuje „przejęcie” i wzorem porządnych organizacji terrorystycznych natychmiast przyznaje się do akcji. Pokazuje skuteczność i odwagę cywilną bo jednak grozi mu odpowiedzialność karna za porwanie. Polskie MSZ umywa ręce a nam wypada tylko bić brawo. Dziecko szczęśliwe, rodzice też a polski Zagłoba i Szweda i dumnego Vikinga okpić potrafi.

Jak dla mnie mistrzostwo i miejsce w panteonie wybitnych ikon światowego detektywizmu ! A że Rutkowski to autentyk więc i miejsce jedno z czołowych.

Podobne posty:

  1. Dworcowa historia. Warszawa. Na dworcu centralnym muszę...
  2. Przepraszam czy tu biją ? Moim zdaniem w niedzielę wygra…...
  3. Waterszambo. Zbrodniarz nie musi pochodzić z...

Dajcie mi ich głowy !

Pamiętacie tę straszną sprawę 4-letniego Michałka, utopionego w Wiśle przez konkubenta jego matki ? Barbara S. przeszła prawdziwą drogę krzyżową. Straciła dziecko. Nasz bezmiar sprawiedliwości potraktował ją jak zleceniodawczynię i skazał na 25 lat więzienia. Następne instancje wyrok wyśmiały i kobietę oczyściły z zarzutu. Co nie zmienia faktu że z piętnem wyrodnej matki żyła długie lata a 20 miesięcy spędziła w areszcie. Po uprawomocnieniu tego wyroku kobieta zażądała 400 tys. zł, głównie za straty psychiczne w wyniku aresztu. Sąd uznał za adekwatną kwotę 100 tys. zł. Według informacji PAP, sąd ocenił, że na etapie śledztwa doszło do manipulacji materiałem dowodowym. Sąd ocenił ten areszt jako „oczywiście niesłuszny”. No i pięknie, chciałoby się krzyknąć. Sprawiedliwość zatriumfowała, po dziesięciu latach wprawdzie ale jednak. To dlaczego chce mi się wyć i stawiać przed plutonem egzekucyjnym tego pieprzonego manipulanta (policjanta albo prokuratora) który żonglował dowodami. A gdzie nazwiska sędziów którzy klepali kolejne przedłużenia sankcji aresztowych ? Jakie konsekwencje ponieśli lub poniosą ? I jak do k… nędzy przelicza się stracone życie za murami na takie pieniądze. Jaki jest model, algorytm albo mechanizm regulujący wartość ludzkiego życia. Bo pięć tysięcy za miesiąc izolacji to kwota żałośnie mała.

Mogę zrobić tylko tyle. Jeszcze dzisiaj napiszę do sądu prośbę o podanie nazwisk osób zamieszanych w tę NIESPRAWIEDLIWOŚĆ. Chcę je opublikować. Ci „ludzie” żyją gdzieś wśród nas. Za zmarnowanie jednego życia powinni odpowiedzieć, jeżeli nie przed sądem to przynajmniej publiczną infamią !

Podobne posty:

  1. Wyborczy hazard !!! Jestem hazardzistą. Kocham obstawiać, czekać...
  2. Po powrocie. Słowo na niedzielę. Czasem nie...
  3. Tatuażu czar… O tym jak zrobić w...

Połamane życia.

Wyobraź sobie że zostajesz publicznie oskarżony o przestępstwo którego nie popełniłeś. Piszę „publicznie” bo taki zarzut wcale nie musi być sformalizowany prawnie. W cywilizacji tabloidów i rzeczników prasowych prokuratury, wystarczy podejrzenie któremu się nie zaprzeczy a wręcz je nadmucha kolorowym zdjęciem i dwuznacznym komentarzem. I żeby jeszcze podnieść temperaturę, niech to będzie zarzut z gatunku tych wyjątkowo brudzących. Jak np. pedofilia.

Dostajesz już nie łatkę ale piętno wypalone na czole i musisz z tym jakoś żyć. Albo zakończyć życie. Taką drogę wybrała para z Wielkiej Brytanii. Jego oskarżono o przechowywanie nieprzyzwoitych zdjęć dzieci w komputerze. Nie pomogły dowody że Pan Harding interesował się sprzętem komputerowym, bardzo lubił naprawiać używane komputery, a potem je sprzedawać. Mężczyzna został aresztowany.Tłumaczył że zdjęcia musiały być własnością poprzedniego właściciela. Jak wykazało śledztwo bał się jednak, że nikt mu nie uwierzy, więc zażył śmiertelną dawkę leku i popełnił samobójstwo. Według późniejszych ustaleń śledczych tłumaczenia pana Hardinga były prawdą i zostałby uniewinniony w tej sprawie. Nie wytrzymał presji otoczenia , paskudnego zarzutu i pewnie świadomości że nawet uniewinniony, będzie musiał żyć z piętnem TEGO pedofila.

Pani Harding zabiła się trzy miesiące później. Oboje przed śmiercią zostawili listy pożegnalne w których piszą jak bardzo się kochają i że nie mogą żyć bez siebie. W pewnym sensie wygrali. Uciekli wszystkim.

Podobne posty:

  1. Słowo na niedzielę. „Jest osobą podejrzaną, a dopóki...
  2. Liczy się zysk. Nie mnie oceniać czy piękny...
  3. Ja i wiceprezydent USA… …jesteśmy oskarżeni o łapówkarstwo. Ale...

Żółte papiery.

Jak mam to rozumieć ? Jeżeli psychiatrzy uznają że Jarosław Kaczyński brał psychotropy to znaczy że teraz nie może odpowiadać przed sądem ? Toż pół aresztowej Białołęki zażera się spowalniaczami, chętnie serwowanymi przez tamtejszą służbę zdrowia ! I w niczym to nie przeszkadza żeby uczestniczyli w rozprawach a nawet otrzymywali słone wyroki. Jeżeli taki numer zafundują Kaczyńskiemu to chociaż w Polsce nie ma prawa precedensu, ja też lecę do lekarza po zamuły. A na cholerę mi te rozprawy i udowadnianie że nie jestem wielbłądem. Ba, ja nawet jestem w stanie dowieść że z rzekomym wspólnikiem świnką-Kryszyńskim, często jadałem posiłki w restauracjach. I nie mogę stwierdzić z pełnym przekonaniem że tamten (świnka-kryszyński) czegoś mi do soku nie dosypywał. I że mogły to być środki psychotropowe.

Ma rację były architekt IV RP, nie chcąc korzystać z takiego rozwiązania. Odpowiadajmy za swoje czyny. Żółte papiery zostawmy prawdziwym wariatom.

Takim jak rysownik Scott Adams (stworzył postać Dilberta), który napisał na swoim blogu że gwałt jest naturalnym pragnieniem każdego mężczyzny. I że „społeczeństwo stało się czymś, co trzyma mężczyzn w niekończącym się stanie niezaspokojenia ich potrzeb, powszechnie znanym jako brak szczęścia. Nikt tego w ten sposób nie zaplanował. Po prostu sprawy same potoczyły się w tym kierunku… Ale ogólnie rzecz biorąc, społeczeństwo jest zorganizowane jak wirtualne więzienie dla naturalnych pragnień mężczyzny”

Żółte papiery ma na bank.

Podobne posty:

  1. Ufać i kontrolować. Tak ponoć mawiał nie świętej...
  2. Życie mniej cenne. Co jest cenniejsze życie czy...
  3. Ścierwo i Advocatus Diaboli. Takie obrazki na Facebooku to...

Ziobro w Tunezji.

Ziobrowa idea sądów jednodniowych doskonale sprawdza się w Tunezji. Dzisiaj zapadł taki tam szybki wyroczek po jednym dniu procesu. Sąd skazał zaocznie byłego prezydenta kraju Zin Al-Abidina Ben Alego oraz jego żonę Leilę na 35 lat więzienia. Para musi także zapłacić grzywnę w wysokości 91 milionów dinarów tunezyjskich, czyli około 180 milionów złotych. To za sprzeniewierzenie środków publicznych. Ale będą jeszcze kolejne dolewki bo na Na Ben Alim ciążą zarzuty posiadania narkotyków i broni. Prowadzone jest śledztwo w sprawie podejrzenia morderstwa, nadużycia władzy, handlu skarbami sztuki starożytnej i prania brudnych pieniędzy. Kiedy ten gość miał czas na normalne życie? Jakieś kino, kolacja z żoną czy partyjka golfa. I na jaką cholerę prezydentowi nielegalna broń jak siłą swojego stanowiska mógł wymusić zgodę na legalną giwerę ?

Tunezja zabiega o ekstradycję Ben Alego. Władze Arabii Saudyjskiej jeszcze nie rozpatrzyły wniosku w tej sprawie. I tak na moje oko, nikt rozsądny nie wyda wniosku na tak, bo te procesy pachną Rumunią.

Podobne posty:

  1. Ja i wiceprezydent USA… …jesteśmy oskarżeni o łapówkarstwo. Ale...
  2. Kryminalne żony. Dwa tematy kryminalne namierzyłem w...
  3. Bumerang Osama nie żyje. Obama przeszczęśliwy....

Zabójcza medycyna.

Pisząc w podstawówce wypracowanie o tym jak będzie wyglądał świat w 2000 roku, lekką ręką smarowałem w zeszycie bzdury o samochodach grawitacyjnych, podróżach na księżyc i kolonizacji innych planet. Czas boleśnie zweryfikował moją wiarę w potęgę technologii. Poza jedną dziedziną – medycyną. Człowiekowi chce się bardziej żyć niż eksplorować inne galaktyki. Dlatego chętnie finansujemy szamanów farmakologii a mniej chętnie konstruktorów statków kosmicznych. I są tego efekty. Elektroniczne rozruszniki, defibrylatory, pompy podające leki czy stymulatory działające na mózg wszczepiono już milionom Amerykanów, a na świecie co roku wszczepia się kolejne 300 tys. Większość z tych urządzeń wyposażono w funkcję bezprzewodowych połączeń, aby lekarze mogli monitorować objawy u pacjentów lub wprowadzać poprawki w programie leczenia. Za tym rozwojem podąża armia prawników od procesów cywilnych i tych co myślą jak na tym fenomenie medycznym zarobić nie całkiem legalnie. Bo przecież to tylko kwestia czasu jak współczesny Doktor Zło stworzy maszynę lub program hakujący te urządzenia. I zażąda grubej kasy. A jak nie to do kilkuset tysięcy implantów pójdzie sygnał z zabójczym impulsem albo poleceniem wstrzyknięcia zabójczej dawki. Ten problem jest już badany a naukowcy z Massachusetts Institute of Technology oraz University of Masachusetts-Amherst mają wkrótce zaprezentować   system zapobiegający tego rodzaju atakom. System wykorzystuje transmiter zakłócający nieautoryzowane sygnały na jego częstotliwości, co pozwala na nawiązanie łączności tylko z uprawnionymi użytkownikami. Pięknie, pięknie ale skoro jest taki system to ktoś nim będzie zarządzał… A jeżeli Doktor Zło ?

Rezerwuję sobie prawa autorskie do scenariusza !!!

Podobne posty:

  1. Nowa grzywna. W kodeksie ds. wykroczeń pojawi...
  2. Zaobrączkowani. 100 tys. zł płaci państwo...
  3. Hydrowodotargacz. Nie, to nie noworoczny długi...

Hammurabi wróć !

Bo na pewno w grobie się przewracasz wiedząc jak współczesny sędzia  uzasadnia, dlaczego uchybił prawu. W sposób jak dla mnie pokrętny i szydzący z inteligencji adresatów. Otóż powodem dla którego posiedzenie sądu odbyło się po cichu, była chęć szybkiego zamknięcia sprawy. Innymi słowy ekonomika procesu była ważniejsza od mojego konstytucyjnego prawa do obrony. Sędzia Anna Kegel tłumaczy w piśmie wyjaśniającym okoliczności tego incydentu, że taki tryb nie miał żadnego wpływu na rzetelność i wnikliwość badanych argumentów. No pewnie że nie miał droga pani, przecież nie miała pani okazji się z nimi zapoznać. PRAWO które pani reprezentuje daje mi PRAWO przedstawić na każdym etapie postępowania swoje race i dowody. A pisanie przez panią „w mojej ocenie” jest kpiną z tego PRAWA. Bo jeżeli każdy sędzia może dowolnie interpretować przepisy to jaka jest istota tego PRAWA? Tylko ostatni akapit wyjaśnień rozpoczyna się sensownie bo od słów: ” Ewentualne uchybienie, polegające na …” I jak twierdzą moi prawnicy jest to dowód że pani ma jednak świadomość popełnionego błędu (bo zakładam że to błąd  a nie zamierzone wykluczenie mnie z postępowania przed sądem). To również podstawa żeby dalej dochodzić swoich praw, niezależnie od rzecznika praw Obywatelskich, który moją skargę przyjął do rozpatrzenia. Tym drugim torem będzie ścieżka dyscyplinarna , którą pójdę po ciekawej rozmowie z Rzecznikiem Dyscyplinarnym z VI Wydziału Dyscyplinarnego.

Boże jak ja tęsknię za światłym kodeksem karnym Hammurabiego !!!!!

Bez paszportu nie mogę pracować na 100%, niewykorzystany czas poświęcę na walkę. I jak by to powiedział klasyk, mam nadzieję że  „ta pani już nigdy nikomu nie wyda orzeczenia na posiedzeniu niejawnym”.

Podobne posty:

  1. Gabinetowy wyrok. Prokurator paszportu i kaucji mi...
  2. Czytać ze zrozumieniem ! Wysoki Sąd chce mieć tydzień...
  3. Życie za życie. Komentarz do incydentu paszportowego musi...

Dla donosicieli !

Wyczytane w na www.wp.pl.

Ograniczenie wolności, grzywna lub nagana – taką karę można otrzymać za niedopełnienie obowiązku meldunkowego. Zgodnie z ustawą o ewidencji ludności, obowiązek zameldowania się ma każdy, kto „przebywa w określonej miejscowości pod tym samym adresem dłużej niż trzy doby”. Przepis ten jest nagminnie łamany szczególnie przez studentów wynajmujących stancje i mieszkania, a także przez turystów.

Ukaranym można być nie tylko za brak zameldowania w odpowiednim czasie, ale także, jeśli dysponujemy prawem do lokalu, za nie doniesienie na inną osobę, która łamie ten przepis. Według kodeksu wykroczeń, za nie złożenie doniesienia, można otrzymać grzywnę lub naganę.

Przepis wywodzący się jeszcze z czasów PRL nadal obowiązuje, jednak 1 sierpnia kary za jego łamanie i nie donoszenie o jego łamaniu zostaną zniesione. Jeśli więc chcesz na kogoś donieść, masz jeszcze 45 dni!

Podobne posty:

  1. Nowa grzywna. W kodeksie ds. wykroczeń pojawi...
  2. Prostytucja podatkowa. Walenty mnie powstrzymał przed opublikowaniem...
  3. Za ile się sprzedasz ? Mamy we krwi umiejętność tworzenia...

Karzeł-masturbant.

Nie wzrost czyni przestępcę. W amerykańskich kreskówkach zło zawsze było małe i nikczemne. Patrzyło nieufnie i marszczyło czoło. W życiu ZŁO wcielone potrafi marszczyć fredka przez całe 50 minut. Podczas podróży z Leicester do Londynu. A co gorsze wpatrzone w ponętną 17-latkę. Nicholas Read mierzy 130 centymetrów wzrostu (innych rozmiarów nie podano) i znany jest z ról filmowych w których jego rozmiar jest największym atutem. Pamiętacie na pewno przeurocze miśki w Gwiezdnych Wojnach i brzydkie gobliny w Harrym Potterze. To właśnie role Reada.  Scena w pociągu nie wymagała szczególnej charakteryzacji a wystarczył ledwie rekwizyt. Nastolatka zeznała, że aktor siadł niedaleko niej, przykrył swoje krocze kapeluszem i zaczął się onanizować, zerkając co jakiś czas na poszkodowaną. Dziewczynka opowiedziała przed sądem, że była zbyt przerażona, żeby wydusić z siebie jakiekolwiek słowa, ponieważ obawiała się, że napastnik po prostu się na nią rzuci. Read wszystkiemu zaprzeczył, argumentując, że kapelusz, owszem, spoczywał na jego kolanach, ale tylko dlatego, ponieważ nie mógł dosięgnąć półki znajdującej się nad siedzeniem. W wywiadzie dla mediów poszkodowana była bardziej dosadna: Położył kapelusz na swoim kroczu. Zobaczyłam ruch, ale nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Widziałam jego odbicie w szybie, kiedy jego ręka wędruje w górę i w dół pod kapeluszem. Próbował zwrócić moją uwagę, podnosząc co jakiś czas rondo kapelusza do góry i naprzemiennie zerkając to na mnie, to na zawartość swoich spodni.

Czy z kapelusza wyszedł królik nie wiadomo. Nie trywializuję problemu napastowań na tle seksualnym. Ja po prostu nie wiem jak się przed takimi oskarżeniami bronić. Bo zakładam że może mnie spotkać  pomówienie. I co wtedy ? Mam 176 cm wzrostu, kapelusz mogę położyć na górnej półce. Mocnym punktem obrony będzie tylko to że pociąg relacji Wrocław-Warszawa jedzie prawie 6 godzin. To za długo na „hand made”. Zdecydowanie za długo. Dziękuję ci PKP !!!

Ps. Zakładam że Read może być winny ale dopóki jego wina nie zostanie dowiedziona będę go bronił. I nie chodzi tu o solidarność męską czy pobłażliwość seksualną. Wiem co to znaczy być publicznie oskarżonym o to czego się nie zrobiło (inne paragrafy). I wiem ile kosztuje oczyszczenie nazwiska z pomówień.

Podobne posty:

  1. Apelacja i IV RP Wczoraj, pierwsza w moim życiu...
  2. Elita kłamców. Poniedziałek musi być szewski. „Dziennik...
  3. Na zawsze czy do śmierci… Jaka jest różnica między „na...

Króciutko.

W więzieniach siedzi 2261 skazanych za niepłacenie alimentów, z których zaledwie 40% pracuje. Ich pobyt w zakładach karnych generuje olbrzymie wydatki dla budżetu. Od pracującego więźnia, na pokrycie długu, średnio przekazuje się 142 złote. A miesięczne utrzymanie jednej osoby w celi kosztuje ponad dwa tysiące złotych. Oto ekonomia państwa opresyjnego.

Zasugerowano mi dzisiaj posiadanie poważnego zaburzenia zwanego aleksytymią. Człowiekowi z tą przypadłością wydaje się, że problem mają inni, bo czegoś od niego chcą, a ponieważ on nie wie czego, ma poczucie bycia dręczonym. Nieumiejętność odczytywania swoich stanów emocjonalnych każe mu szukać przyczyn na zewnątrz. Krótko mówiąc- nieumiejętność współodczuwania i analfabetyzm emocjonalny. Paleta uczuć aleksytymika jest uboga. Miota się między „jest mi dobrze, a jest mi źle”. Nie potrafi też odróżnić swoich stanów emocjonalnych od fizjologicznych. O i z tym się już nie zgadzam. Czasem jest mi dobrze, znośnie, źle i bardzo źle. Bywało też tak jak w niebie. I odróżniam przyjemność opróżnienia pęcherza od przeczytania dobrej książki.

Podobne posty:

  1. Za gadanie – KARAĆ ! Należy wprowadzić paragraf do kodeksu...
  2. Telefon „służbowy”. O tym że nas podsłuchują...
  3. Do Ojca mojego. I odpowiedź z zaświatów. Szanowny Panie Józefie warto oddać...

Prywatprok.

To tytuł felietonu Janusza Korwin-Mikke w Najwyższym Czasie. Treść -  prawdziwa perełka a wnioski zaiste makiawelliczne. Mikke zastanawia się na głos czy w dobie powszechnej prywatyzacji nie należałoby również sprywatyzować prokuratury.  Ta więc każdy mógłby wykupić licencję na prokuratora i jako zarejestrowany oskarżyciel reprezentować zagrożony interes prywatny lub publiczny. Widząc że gdzieś naruszono prawo miałby możliwość zgłoszenia tego do sądu. Dla przejrzystości, liczyłaby się data, godzina, minuta i sekunda zgłoszenia. Zaporą dla oszołomów będzie na przykład zaliczka na koszty procesu. Potem już tylko rozprawa sądowa i werdykt. W przypadku przegranej, prywatny prokurator musiałby zapłacić koszty procesu bo rzucił oskarżenie bez pokrycia w dowodach. Gdyby jednak wygrał to uzyskuje wynagrodzenie, np. 20% od wywalczonej sumy wyroku  a w przypadku skazania delikwenta na więzienie, kasę proporcjonalną do liczby lat zasądzonych. Ciekawa propozycja, przyznajcie. I chyba jedyny sposób na prokuratora-urzędnika, który nie ponosi żadnych konsekwencji za to że człowieka bezpodstawnie oskarży, przetrzyma w areszcie czy zablokuje na kilka lat zakazując tego i owego. System JKM będzie promował odpowiedzialność za podjęte działania i zapewne ograniczy liczbę nadużyć. Oczywiście nadal powinni funkcjonować prokuratorzy urzędowi do spraw ważnych i trudnych oraz niebezpiecznych. „Prywaciarze” i „urzędnicy” mogliby się wzajemnie uzupełniać.

A teraz wnioski. Korwin-Mikke przytacza ciekawą wypowiedź pani Michalik, która podkreśliła że poziom prokuratury (niski) bierze się z negatywnej selekcji przy rekrutacji. Najlepsi ponoć idą  na sędziów i adwokatów. Najsłabsi przywdziewają togi z czerwoną lamówką (są wyjątki). Otwarcie zawodu poprzez wolne zgłoszenia sankcjonowane tylko wykupieniem licencji, dałoby szansę wszystkim zdolniachom. Tak wiem, tutaj trochę zgrzyta w tej całej konstrukcji. Ale coś jest na rzeczy.

Polecam najnowszy Najwyższy Czas.

Podobne posty:

  1. Rozdarci. Wiedzieliśmy że to będzie Dzień...
  2. Folwark równych i równiejszych. Prokurator też człowiek, kiedy go...
  3. Wojny Klonów Skoro można porównać ceny  wybranego...

A ja dalej głupi…

Bo nie rozumiem argumentów Naczelnika Wydziału Prokuratury Okręgowej. Napisałem prośbę o wyjaśnienie dlaczego moje zażalenie na postanowienie prokuratora Muchy, wędrowało do Sądu 17 dni. A prawo stanowi że powinno trafić tam niezwłocznie. I otrzymałem odpowiedź że „obszerność materiału” i „konieczność przygotowania akt”… To jeszcze mogę zrozumieć. Ale tego zdania nie pojmuję: „Ponadto we wskazanym okresie prokurator-referent przebywał przez kilka dni na urlopie oraz obowiązkowym szkoleniu, zaś obszerność materiału dowodowego śledztwa przeciwko Panu wykluczała dokonanie oceny argumentacji zażalenia przez innego prokuratora.” Ja nieuczony w prawie ale czytam i nie widzę że ustawodawca przewidział takie powody opóźniania przekazywania kwitów. To pięknie że prokurator odpoczywa i szkoli się ale czy Pan rozumie że moje zażalenie się częściowo PRZETERMINOWAŁO z powodu tej zwłoki ? I nie pojmuję swoim ciasnym umysłem,  po kiego grzyba człowiek, który odmówił mi uwzględnienia moich wniosków ma  jeszcze „dokonać oceny argumentacji zażalenia”. Ta ocena jest oczywista a ja nie składam zażalenia na jego ręce bo liczę na nagłe olśnienie. Po prostu tak stanowi prawo. Ja najchętniej puściłbym od razu zażalenie na adres Sądu. Jak sama nazwa wskazuje o co mi chodzi, ja się żalę do sądu na decyzję tego właśnie prokuratora. I on ma oceniać moje żalenie się na siebie samego?

Takiego absurdu nie ćwiczyliśmy nawet w areszcie a jest to miejsca gdzie logika i normalność stoją na głowie. Znalazłem się raz w sytuacji gdzie moja grzeczna prośba o zmianę niesprawiedliwej decyzji spotkała się z niegrzeczną reakcją wychowawcy. Przed urwaniem baranowi łba uchroniła mnie resztka zimnej krwi, łagodne usposobienie i satysfakcja ostentacyjnego trzaśnięcia drzwiami jego gabinetu. Jeszcze w tym samym dniu napisałem do dyrektora aresztu prośbę o spotkanie w celu złożenia skargi. Następnego dnia zostałem wezwany do pani dyrektor. Wprowadzono mnie do pokoju w którym oprócz dyrektorki rozsiadł się też powód mojego zażalenia – wychowawca. Powiedziałem że nie życzę sobie jego obecności. Chciał coś zabulgotać oburzony ale dostał klapsa od zwierzchniczki, która stwierdziła – skoro pan Ryba sobie nie życzy to proszę wyjść i zostawić nas samych. Załopotał uszami i czerwony na gębusi, opuścił pomieszczenie. Decyzja na moje ZAŻALENIE została podjęta błyskawicznie (czyli niezwłocznie) i sprawiedliwie.

I tylko tego oczekuję dzisiaj od wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania.

Podobne posty:

  1. Gabinetowy wyrok. Prokurator paszportu i kaucji mi...
  2. Dostał z liścia. Mądrzy ludzie powiadają że do...
  3. Człowiek mielony. W poniedziałek, 11 października w...

Zabawa i misja.

Było wszystko czego może zapragnąć mężczyzna. Kilku przyjaciół, wielu nowych i życzliwych znajomych, piękne kobiety, alkohol, pieczony świniak i powód żeby się dobrze bawić. Pretekstu dostarczył Pierwszy Chłop na Dolnym Śląsku świętując imieniny. Miejsce jak z dobrej książki, wieś, pole, las i widok na Karkonosze. A my pijąc i oddając się zabawie wciąż siedzieliśmy w dusznej celi na Świebodzkiej. Opowiadaliśmy jak TAM było, irytując się trochę niedoskonałością opisów i delektując wręcz namacalnym przerażaniem  słuchaczy. Nie ma się co dziwić, karmią was reportażykami o byczym życiu więźniów i aresztantów. Dopiero żywy człowiek a najlepiej kilku ludzi, którzy opowiadają swoje historie, mogą przedrzeć sie przez ten szum dezinformacji. Dopiero przywołana opowieść o zapijaczonym felczerze, o koledze z „rowerowym” zarzutem, pokazanie jak duża była cela na siedmiu chłopa i jak wygląda przesłuchanie u dyspozycyjnego prokuratora, przekonują że TAM jest inaczej. Tak bardzo INACZEJ i tak bardzo blisko każdego z was. Bo nie trzeba kraść samochodów, handlować kokainą albo mordować z premedytacją żeby mieć własną historię aresztową.  Żeby świat się skurczył i ktoś go wsadził do klatki. Boję się że już nigdy, żaden z nas nie będzie umiał nie opowiadać jak tam było. To jest jak misja, jak zadanie które trzeba wykonać – pokazać że za murami aresztów i więzień są tacy sami ludzie jak po tej stronie. Często winni ale czasem nie. I może się zdarzyć że ani się obejrzysz a kamień rzucony w tamtą stronę trafi ciebie albo kogoś z twoich bliskich, spacerujących po spacerniaku.

Moją nagrodą i największą satysfakcją, było wczoraj spotkanie i długa rozmowa z panem, który na koniec powiedział że to zmieniło jego punkt widzenia na wiele spraw. Ten jeden człowiek jest już naszym/waszym emisariuszem i na pewno poniesie swoje przemyślenia dalej do ludzi, do swojego środowiska. A oni do następnych. Nie mamy własnych mediów a życzliwych dziennikarzy jak na lekarstwo. Musimy pracować jak członkowie nowej sekty. Spotykać się z ludźmi, uzbrojeni we własne historie aresztowe. Musimy żerować na waszych lękach i ciekawości. Dla naszego wspólnego dobra.

Ps. Wódka była zimna a świnka po zaciszańsku przepyszna Widok moich przyjaciół zresetowanych procentami, rozbrykanych i młodych, choć u wielu już włos siwy albo dawno zapomniany na głowie. Bezcenne wrażenia.

Podobne posty:

  1. Będziesz błagać o rozmowę !!!...
  2. Godzina w więzieniu. Byłem dzisiaj w więzieniu. Całą...
  3. Niepoprawny blog. Czy to o czym piszę...

Niewinni.

Dzisiaj wszyscy napiszą o wyroku w sprawie Nangar Khel. Nie chcę Was zamęczać swoimi przemyśleniami ale zacytuję dwie ważne wypowiedzi. Pierwsza ta ważniejsza, to sentencja wyroku wygłoszona przez sędziego pułkownika Jaroszewskiego : „Niedających się usunąć wątpliwości nie można rozstrzygać na niekorzyść oskarżonych. „ Panie pułkowniku kochany, przejdź pan do cywila i prowadź moją sprawę. To na czym stoi cywilizowany świat prawa, zawiera się w tym zdaniu. Tylko że pańskie koleżanki i koledzy w togach, nie chcą o tej fundamentalnej zasadzie pamiętać. I bredzą coś że ” z doświadczenia sądu”…. haaahaaaaaa

Autorką drugiej wypowiedzi jest Przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. A ta z kolei powiedziała:  „Mam poczucie, że od strony moralnej i psychologicznej uniewinnienie jest rzeczą groźną. Jeśli ludzie, którzy w coś takiego byli zaplątani, są uniewinnieni, to znaczy, że można tak postępować, że wszystko było w porządku. Tymczasem to prokuratura nie zdołała udowodnić, co było na pewno nie w porządku i czyja to była sfera odpowiedzialności. Ale nie wszystko było w porządku, bo zginęli ludzie. (…) Nie jest tak z prawem, że uniewinniony jest ten, komu nie udowodniliśmy zamiaru, rozmyślności krzywdy, która się stała. Żołnierze na pewno nie chcieli tego zrobić, ja im głęboko współczuję, (…) ale śmierć cywilów jest nieszczęściem ludzkości, może nie zbrodnią, ale tragedią. Kara powinna czegoś uczyć wszystkich razem, uniewinnienie zawiera lekcję, że można się wyślizgać”.

Większego ciągu bezmyślnych bzdur już dawno nie słyszałem. Chociaż nie. Sędzia Radlińska wlepiając mi wyrok za aferkę gruntową używała podobnych figur retorycznych. Na szczęście sąd apelacyjny dosadnie ocenił jej pracę. Obie panie łączy specyficzne pojmowanie sprawiedliwości. Nie takiej zwykłej sprawiedliwości, jakiej uczymy się z książek w dzieciństwie. Ale takiej moralnej, psychologicznej, społecznej i czort wie jakiej. W szkole średniej obśmiewaliśmy z nauczycielem tzw. sprawiedliwość ludową. Tamtej już nie ma. Ale mundre ludzie nie pozwolą żeby sprawiedliwość funkcjonowała samoistnie. Znajdą przymiotnik uszyty na miarę. Proponuję żebyście mówili po prostu SPRAWIEDLIWOŚĆ NASZA. Bez owijania w bawełnę.

Podobne posty:

  1. Ja i wiceprezydent USA… …jesteśmy oskarżeni o łapówkarstwo. Ale...
  2. Rybogłowie. Komisja Śledcza ds. nacisków wznowiła...
  3. Nowa szata wymiaru sprawiedliwości. Tak, jest gorąco ! Ale...

Passe.

Jak to jest że praca organów (nie mylić z narządami) na przykład prokuratorskich, pobudzana jest czynnikami zewnętrznymi takimi jak na przykład wybory ? I jak to jest że aktywność dziennikarska wzmaga się akurat w tym samym okresie ? Kto mądry ten zna odpowiedź. Kto głupi ten łudzi się że to przypadek i od głupków wyzywa takich pytaczy jak ja. A bo mnie korci żeby pytać i dawać do zrozumienia że tacy jak ja to widzą. Wczoraj spotkałem się z Leszkiem G. prywatnie zwanym Leszkiem Gralą. Dzisiaj czytam że to kontrowersyjny kandydat na listę parlamentarną do sejmu. Kontrowersyjny dlatego że dwa lata temu postawiono mu zarzuty a nawet decyzją nadpobudliwego prokuratora, schowano na 100 dni do aresztu. Piszę o tym z wiadomych powodów. Leszek kilka dni temu wygrał po raz kolejny wybory na prezesa Dolnośląskiej Izby Rolniczej. No i co z tego. Dla swojego środowiska jest wiarygodny, dla Pawlaka i lokalnych działaczy jest akceptowalny ale nie dla dziennikarzy. Dla nomen omen mojego środowiska jest passe. Bo ma ZARZUTY. Matki straszą niegrzeczne dzieci paskudnym Gralą z zarzutami. Lepiej mieć pryszcze ropiejące na twarzy, zepsute zęby i cuchnący oddech, lepiej uchlewać się do nieprzytomności i załatwiać pod siebie niż mieć ZARZUTY. Paskudny Grala będzie do końca życia nosił to piętno. Nawet jak zarzuty spadną, sprawę umorzą albo sąd uzna że facet jest niewinny. Wtedy będzie paskudnym Gralą z zarzutami nieudowodnionymi. No bo przecież gdyby był całkiem niewinny to nikt by mu zarzutów nie postawił, prawda ? A taki cwaniak to i się pewnie wywinął.

Szarpie mnie jak słucham opinii różnych ludzi. Nawet ci doświadczeni, wyedukowani mają taką myślową skazę, że w każdej bajce jest ziarenko prawdy. Popatrzcie na tych którzy wam te bajki opowiadają. Dlaczego chowają się za majestat urzędu prokuratorskiego i sami nie zaproponują przyjęcia odpowiedzialności za błędne decyzje. Dlaczego sfora trzyma się razem. Takie są fakty. Pisze o nich Marcin Rybak na łamach Gazety Wrocławskiej. O tym jak Sąd Dyscyplinarny dla prokuratorów odmówił zgody na uchylenie immunitetu jednemu ze swoich. Lubelska Prokuratura Apelacyjna chciała zarzucić prokuratorowi z Wrocławia korupcję. Ponoć brał i przyjmował. Ponoć, bo już się tego nie dowiemy. Koledzy uznali że nie ma podstaw, że dowody są zbyt słabe. Mało tego, decyzja Sądu dyscyplinarnego jest prawomocna i nie można się od niej odwołać. To ja też tak chcę. I Grala zapewne i wielu nam podobnych też. Niech i nasze środowiska, nasi koledzy powołają do życia własne sądy dyscyplinarne i oceniają czy materiał dowodowy pozwala na postawienie zarzutów. No co zły pomysł ?

Ps. I jeszcze jedno. Na siódmej stronie Gazety Wrocławskiej artykuł o kandydacie Leszku z PSL-u. Ponury tytuł, stare i brzydkie zdjęcie, treść wiadomo jaka. Na ósmej stronie materiał o kandydacie na senatora z PJN-u. Piękna laurka, z cytatami jaki to kochany i uwielbiany przez wszystkich mąż stanu.  Dajcie im człowieka a oni znajdą na niego…

Podobne posty:

  1. Grala nie nawala. Prokurator tak. Wczoraj nie nawalił i w...
  2. Ciszaaaaaaaaaa. Musi być cicho nawet jak...
  3. Tuczapski kontratakuje albo wielki SKOK. Imperium raz zaatakowane – kontratakuje...
Polish flagPortuguese flagEnglish flagGerman flagFrench flagSpanish flagJapanese flagRussian flagGreek flagDutch flagBulgarian flagCzech flagCroatian flagDanish flagFinnish flagSwedish flagNorwegian flagSlovak flagSlovenian flagUkrainian flagEstonian flagTurkish flagHungarian flagIrish flag                        
płytki podłogowe