Kwiecień 25 2011
Srrrru…
Mark Laita fotografikiem wybitnym jest. Amen. Potrafi złapać i uwięzić w obrazie kilkugodzinną dyskusję na temat przeznaczenia. Bo ja myślę że bohaterowie tej fotki mogli chodzić do tego
samego kościoła i słuchać tych samych kazań. Mogli być nawet ministrantami albo lektorami. I na pewno cieszyli się z nadchodzących świąt, tych obecnych i tych choinkowo-żłóbkowych. I w jakimś momencie… srrrru ! Stado na prawo a kilka czarnych owiec na lewo (bez aluzji do polityki). I po co ? Żeby nie było nudno. Bo jak się bawić w policjantów i złodzieji jak nikt nie chce być złodziejem ?
Podobne posty:
- Postrzelony w oko. Historia jak z kryminalnej powieści...
- Mogli czy zrobili ? Wysoki (nie wzrostem a funkcją)...
- Ameryka. Jest już Ameryka u nas....
Kwiecień 23 2011
Moje zmartwychwstania.
Powstanie z martwych i wyjście z niebytu. Ale najpierw trzeba umrzeć albo się w ten niebyt wpakować. Może dlatego zdecydowanie bardziej lubię Święta Bożego Narodzenia, bo
powstaje/rodzi się coś nowego. Bez przeszłości i z czystą kartą do zapisania.
Z „martwych ” powstawałem już kilka razy. Dwa poważne zmartwychwstania zafundował mi wymiar sprawiedliwości. W Nowym Testamencie czytamy o kamieniu odsuniętym z grobowej krypty Jezusa. Moim kamieniem była brama aresztu na Białołęce w 2008 roku i brama na Świebodzkiej we Wrocławiu w 2010. Nie oburzajcie się że porównuję celę z grobem. Kto nie był nie może sobie wyobrazić jak tam jest. Nie ogarnie bezmiaru beznadzieii podobnego do śmierci za życia. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć że warto tak „umrzeć”, jeżeli uda się później z martwych powstać. Co z tymi którzy martwi pozostaną ? Nie wiem.
W czwartek stałem pod bramą wrocławskiego aresztu, czekając na kolegę. Było prawie pewne że wyjdzie. Prawie bo to nigdy nie jest na sto procent. Prokurator mógł zmienić zdanie, mógł się spóźnić z wypełnieniem i przesłaniem dokumentów, administracja mogła za późno uruchomić procedurę zwolnienia i w końcu na wyjściu mogli czekać policjanci i znów zawinąć chłopaka za coś innego. Czekaliśmy z jego żoną i córeczkami. One kilka godzin, przyczajone na schodkach sąsiedniej kamienicy i z coraz mniejszą nadzieją. Zmęczone i stęsknione. Ja ledwie godzinę. Wymyślając powody dla których zwolnienie się przedłuża. Ale z wiarą że jeszcze chwila i … I wreszcie kamień się odsunął. Te Święta zapamiętają na całe życie. Małe zmartwychwstanie na dowód tego Wielkiego.
Podobne posty:
- Mogli czy zrobili ? Wysoki (nie wzrostem a funkcją)...
- O co chodzi ? Co się dzieje ? Oszalały...
- Wojny podjazdowe. Byłem pierwszy ! Bo już...
Kwiecień 19 2011
Waterszambo.
Zbrodniarz nie musi pochodzić z patologicznej rodziny, mieć obłąkanych oczu albo wynaturzonych pragnień. Może mieć blond włosy, ładną figurę, poukładane życie rodzinno-
towarzyskie i chlubną bo sportową przeszłość. Bestia która zagnieżdża się w człowieku nie wybiera płci i wieku. Pożąda natomiast ambicji, pragnienia wielkości i sławy skłaniających do popełnienia czynów niewyobrażalnych. Keli Lane zabiła swoją córeczkę kilka dni po porodzie. Keli zrobiła to dla sportu. Obawiała się bowiem, że dziecko przeszkodzi jej w kontynuowaniu kariery i zmniejszy szansę na występ na Igrzyskach Olimpijskich. Dla ówczesnej reprezentantki Australii w piłce wodnej( nawet nie wiedziałem że to dyscyplina olimpijska ) taplanie się w basenie i medal były ważniejsze od życia dziecka. W trakcie prowadzenia śledztwa wyszły kolejne szokujące fakty. Kobieta przyznała, że w latach 1996-2001 czterokrotnie zachodziła w ciążę, jednak w tych przypadkach zdecydowała się na oddanie dzieci do adopcji. Przyznała także, że w wieku 17 lat poddała się zabiegowi usunięcia ciąży. Dziewczyna z plakatów dla nastolatek, wzór do naśladowania. Wszystko to podłe i dalekie od szlachetnych ideałów, którymi kierowali się starożytni. A zwieńczeniem śmierć bezbronnego noworodka. Wina była bezsporna i wyrok 18 lat więzienia nikogo nie zaskoczył. Świat staje na głowie a może już się obala na plecy. Osiągnęliśmy szczyt degeneracji rodzaju ludzkiego. Z coraz większym zniecierpliwieniem czekam na przepowiadany koniec w 2012 roku.
Ps. Z ostatniej chwili. Po wyroku, prawnik Keli Lane w rozmowie jedną z radiostacji ujawnił nowego świadka obrony, mającego zeznawać w procesie odwoławczym. Tą osobą ma być taksówkarz, który zabrał zawodniczkę water polo wprost spod szpitala i zawiózł na przedmieścia Sydney, gdzie gwiazda sportu rzekomo porzuciła dziecko. Może więc nie zabiła. Ale czy to coś zmienia.
Podobne posty:
- Moja perspektywa. Nie dopada mnie jesienna melancholia,...
- Kapusiowe brednie. Zrobiłem wiele okropnych rzeczy. Strzelałem...
- Ucięty łeb. Historia z życia wzięta a...
Kwiecień 19 2011
Niebezpieczne cukiernice.
Może to moje fobie a może zdrowy rozsądek. Nie lubię korzystać z cukiernic i solniczek, które stoją cały czas na stoliku w restauracji. Lepiej się czuję jak te dodatki przynosi kelnerka, bo
mam poczucie bezpieczeństwa, że nikt mi tam nie nawrzucał paprochów albo „prochów”. Nikt oprócz kelnerki, barmana i kucharza. Ale to wąska grupa i sprawca łatwy do namierzenia. A najlepiej jak cukier otrzymuję w formie kostek podrzuconych na podstawkę albo papierowych tutek ze słodką zawartością. Wariactwo – powiecie. Tak też się czułem z tą swoja małą obsesją i niepokojem czy czasem nie wchłaniam trujących substancji, które zaaplikował losowo wybranym ofiarom jakiś szaleniec. Tak się czułem do dzisiaj. Do lektury newsa, z którego wynika że moje strachy się urzeczywistniły w stołówce zakładowej, pewnej leszczyńskiej firmy zajmującej się produkcją układów elektrycznych do samochodów. W stołówce ! Ze wstępnych ustaleń wynika, że prawdopodobnie ktoś wsypał do cukru narkotyk – extasy. I 20 osób z objawami zatrucia trafiło do szpitala. A jak furiat jakiś (furiatka) dotrze do cyjanku ? Smak i zapach migdałów w cukrze pewnie zaskoczy ale czy wystarczy czasu na zneutralizowanie trucizny ? Otóż nie ! Dlatego że : Cyjanek potasu jest silnie toksyczny. Jego trujące działanie polega na blokowaniu procesu oddychania na poziomie komórkowym poprzez nieodwracalną inhibicję oksydazy cytochromowej, będącej kluczowym enzymem łańcucha oddechowego oraz wtórnie fosforylacji oksydacyjnej. W efekcie, mimo iż transport tlenu z płuc do tkanek jest zachowany, dochodzi do hipoksji tkankowej. Po co o tym piszę ? Bo nie chcę sam się stresować i pić gorzki napar. A jeżeli już to chcę mieć wokół siebie innych paranoików, siostry i braci w cukrowo-solnej obsesji.
Podobne posty:
- Hipokryci ! Łapówkarze ! Zbadano naszą/Waszą aktywność w kwestii...
- Celebryta w więzieniu. George Michael wyszedł z puchy....
- Wyborczy hazard !!! Jestem hazardzistą. Kocham obstawiać, czekać...
Kwiecień 15 2011
Gość przesłuchany.
Rano przesłuchanie w siedzibie CBA. Wrocławski oddział ma swoją mordownię na Biskupinie. Duża ale nie ekskluzywna willa, płotek, licha bramka i normalne drzwi z domofonem. Bez
warszawskiego zadęcia i na pokaz na najdroższej ulicy miasta stołecznego. A i ludzie ( tak piszę LUDZIE ) jakby nie z tej organizacji co węszyła i prowokowała w latach ziobryzmu. Facet na bramce grzeczny i uśmiechnięty a sam śledczy profesjonalnie uprzejmy. I nie dlatego że era prowokacji odeszła razem z IV RP albo że byłem tam dzisiaj w charakterze świadka. W 2007 roku przywieziono mnie do Wrocławia na „gościnne występy” czyli na zlecenie CBA, żeby przesłuchać jako oskarżonego. I przysięgam Wam że było tak samo. Grzecznie i zawodowo. Bez odbezpieczonego pistoletu, wymuszania zeznań i nocnych rozmów ostatniej szansy. Z tą różnicą że nie była to dobrowolna wizyta a ja łakomie oglądałem podczas przejazdu mój ukochany Wrocław. Po prawie sześciu miesiącach w warszawskich aresztach chciałem popatrzeć na stare smiecie. O dzisiejszym przesłuchaniu mówić nie mogę. Ale przyznam się za to że niewiele brakowało a wyszedłbym z pamiątką – identyfikatorem z napisem GOŚĆ. Już miałem go w kieszeni płaszcza i żegnałem z panami ale czujność rewolucyjna strażnika udaremniła próbę przejęcia majątku ruchomego. Piszę na wszelki wypadek „przejęcia” bo a nuż jakiś nadgorliwy prokurator dopatrzy się znamion przestępstwa i oskarży mnie o nieudolny zabór mienia. A mnie tylko chodziło o pamiątkę sygnowaną znaczkiem CBA, z tym jakże wymownym słowem GOŚĆ. Cholera chyba zasłużyłem sobie na takie małe zadośćuczynienie !!! Ryba ten od afery gruntowej jako gość w siedzibie CBA. Prawda że nieźle brzmi ? I kto by trzy lata temu przypuszczał że nadejdzie taka chwila. Wiekopomna. No ale dowodu nie zawinąłem więc musicie mi wierzyć na słowo.
Ps. I jeszcze jedno. Tak się rozpisałem jak pięknie pracują we wrocławskim CBA że ktoś mógłby to potraktować jako zachętę do odwiedzin i skarżenia na bliźnich. Absolutnie nie ! Odradzam i zabraniam. Zrób rachunek sumienia i przypomnij te sytuacje w których ty byłeś dawcą albo biorcą różnych wziątek. Nie korumpuj i nie dawaj się korumpować. To wystarczy.
Podobne posty:
- Kolaborant. Uważam że prawo do posądzania...
- Mechaniczne mózgopranie. Skazano winnych w aferze FOZZ....
- Dostał z liścia. Mądrzy ludzie powiadają że do...
Kwiecień 10 2011
Rozdarci.
Wiedzieliśmy że to będzie Dzień Rozdarcia Narodowego. Obudziły nas syreny przypominające smoleńską tragedię a uśpią relacje z awantur. Nie chce mi się już słuchać tych samych zarzutów
i odpowiedzi. Czekanie na ostateczne odpowiedzi też mnie męczy. Niech w końcu padną te słowa żebyśmy mogli się dowiedzieć, kto i dlaczego. Po jednej i drugiej stronie barykady trzymani są ludzie w więzieniach swoich domysłów. Kołują po spacerniakach i tworzą kolejne wersje prawdopodobnych scenariuszy. A jest tyle ważnych bo rzeczywistych spraw do przegadania. Tracimy czas na domysły. Coraz bardziej rozdarci.
Podobne posty:
- Zakład dla olbrzymów. Pewien pan waży 230 kilogramów...
- Nowi ziomale. Mario, Maćko, Krzycho i Grzechu...
- Elita kłamców. Poniedziałek musi być szewski. „Dziennik...
Kwiecień 07 2011
Resocjalizacjaaaaa ha ha haaaa
Mówili mi koledzy, brat mi to mówił i nawet znajoma dziennikarka. Byłem twardy i podawałem sto mało ważnych argumentów. Ale dzisiaj człowiek służb (nazwiska i formacji nie podam) stwierdził
kategorycznie że zaniedbałem wpisy na blogu. I dlatego kulę uszy i biorę się do roboty. Naród czeka a ja nie znajduję czasu żeby zaspokoić podstawowe potrzeby obywateli ? Ooooo nie ! A temat mam świeżuteńki i z mojego podwórka. Kilka dni wcześniej odbyło się spotkanie z grupą studentek resocjalizacji, zaaranżowane przez Księdza Kapelana. Kilkanaście pięknych dziewczyn z panią doktor na czele i my trzej. Ksiądz, brat i ja. Kapelan się nie liczy bo mu nawet myśleć o tym nie wolno. Żartuję Kaziu !!! Spotkanie było robocze i bardzo merytoryczne bo mieliśmy świadomość że rozmawiamy z potencjalnymi funkcjonariuszkami. One mogły się od nas dowiedzieć jak TAM jest, my chcieliśmy zrozumieć czym jest resocjalizacja. I jak można studiować coś czego nie ma. Przegadaliśmy kilka ładnych godzin i wyszliśmy z przekonaniem że należałoby takich spotkań odbyć jeszcze kilka. Bo wszyscy zgodnie stwierdziliśmy że coś się dzieje z ludźmi którzy jako pracownicy aresztów i więzień, wchodzą do zakładów pełni ideałów i zapału a po krótkim czasie zamieniają się w zombie. Na wszystkich wychowawców w areszcie, których poznałem na „wczasach” tylko dwie osoby miały w sobie taką zwyczajną ludzką życzliwość i chęć zrobienia czegoś dobrego dla osadzonych. Reszta to żywe trupy, z tą różnicą że filmowe zombiaki atakują ludzi a te aresztowo-więzienne unikają ich. I chcę od razu wyraźnie zaznaczyć że mówię o wychowawcach, którzy pracują z aresztantami a nie więźniami. Czyli nie mogą zakładać z góry że trafili im się ludzie, którym udowodniono winę. Powinni byli nas traktować jak równych sobie bo wielu z nas zostanie uniewinnionych. Powtarzam, tylko dwie osoby pracowały na pełny gwizdek. Nazwisk nie wymienię bo nie chcę im zaszkodzić. Oni wiedzą i wiem ja, to wystarczy. Dziewczyny z Rzeszowa, jeżeli wybiorą taką drogę, będą musiały zmierzyć się z systemem, który akceptuje bylejakość. Z budżetem pewnego zakładu karnego,w którym na zajęcia kulturalno-oświatowe przeznaczono 60 zł na miesiąc. To koszt kilku zeszytów i długopisów. Akurat dla osadzonych żeby mogli pisać prośby do wychowawców, lekarzy i dyrektora. Prośby zlewane z góry na dół i wyrzucane do kosza. Na Białołęce dotarcie do jednego z wychowawców zajęło mi 9 dni. Prośbę o spotkanie pisałem codziennie. On nie wiedział jaki jest cel spotkania a przecież mogłem prosić o zmianę celi ze względu na przemoc ze strony innych współosadzonych. Przez 9 dni pracownik współodpowiedzialny za moje bezpieczeństwo nie znalazł trzech minut na spotkanie. Trzeba mieć silny charakter albo brak wyobraźni żeby tak pracować. Konsekwencją są przecież między innymi statystyki samobójstw w zakładach. Wysokie. Mógłbym jeszcze pisać dużo o tym dlaczego ważne jest żeby wychowawca nie był gadem. Ale w tym wpisie chodzi mi bardziej o refleksję jak szybko te piękne rzeszowianki, pracując za murami nabiorą gadzich cech. Oby nigdy.
Podobne posty:
- Konowały aresztowe. Mam anginę. Mam lekarza na...
- Mogli czy zrobili ? Wysoki (nie wzrostem a funkcją)...
- Wspólas Leppera. Dzisiaj przez kilka godzin byłem...





























