Srrrru…

Mark Laita fotografikiem wybitnym jest. Amen. Potrafi złapać i uwięzić w obrazie kilkugodzinną dyskusję na temat przeznaczenia. Bo ja myślę że bohaterowie tej fotki mogli chodzić do tego samego kościoła i słuchać tych samych kazań. Mogli być nawet ministrantami albo lektorami. I na pewno cieszyli się z nadchodzących świąt, tych obecnych i tych choinkowo-żłóbkowych. I w jakimś momencie… srrrru ! Stado na prawo a kilka czarnych owiec na lewo (bez aluzji do polityki). I po co ? Żeby nie było nudno. Bo jak się bawić w policjantów i złodzieji jak nikt nie chce być złodziejem ?

Podobne posty:

  1. Postrzelony w oko. Historia jak z kryminalnej powieści...
  2. Mogli czy zrobili ? Wysoki (nie wzrostem a funkcją)...
  3. Ameryka. Jest już Ameryka u nas....

Moje zmartwychwstania.

Powstanie z martwych i wyjście z niebytu. Ale najpierw trzeba umrzeć albo się w ten niebyt wpakować. Może dlatego zdecydowanie bardziej lubię Święta Bożego Narodzenia, bo powstaje/rodzi się coś nowego. Bez przeszłości i z czystą kartą do zapisania.

Z „martwych ” powstawałem już kilka razy. Dwa poważne zmartwychwstania zafundował mi wymiar sprawiedliwości. W Nowym Testamencie czytamy o kamieniu odsuniętym z grobowej krypty Jezusa. Moim kamieniem była brama aresztu na Białołęce w 2008 roku i brama na Świebodzkiej we Wrocławiu w 2010. Nie oburzajcie się że porównuję celę z grobem. Kto nie był nie może sobie wyobrazić jak tam jest. Nie ogarnie bezmiaru beznadzieii podobnego do śmierci za życia. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć że warto tak „umrzeć”, jeżeli uda się później z martwych powstać. Co z tymi którzy martwi pozostaną ? Nie wiem.

W czwartek stałem pod bramą wrocławskiego aresztu, czekając na kolegę. Było prawie pewne że wyjdzie. Prawie bo to nigdy nie jest na sto procent. Prokurator mógł zmienić zdanie, mógł się spóźnić z wypełnieniem i przesłaniem dokumentów, administracja mogła za późno uruchomić procedurę zwolnienia i w końcu na wyjściu mogli czekać policjanci i znów zawinąć chłopaka za coś innego. Czekaliśmy z jego żoną i córeczkami. One kilka godzin, przyczajone na schodkach sąsiedniej kamienicy i z coraz mniejszą nadzieją. Zmęczone i stęsknione. Ja ledwie godzinę. Wymyślając powody dla których zwolnienie się przedłuża. Ale z wiarą że jeszcze chwila i … I wreszcie kamień się odsunął. Te Święta zapamiętają na całe życie. Małe zmartwychwstanie na dowód tego Wielkiego.

Podobne posty:

  1. Mogli czy zrobili ? Wysoki (nie wzrostem a funkcją)...
  2. O co chodzi ? Co się dzieje ? Oszalały...
  3. Wojny podjazdowe. Byłem pierwszy ! Bo już...

Waterszambo.

Zbrodniarz nie musi pochodzić z patologicznej rodziny, mieć obłąkanych oczu albo wynaturzonych pragnień. Może mieć blond włosy, ładną figurę, poukładane życie rodzinno-towarzyskie i chlubną bo sportową przeszłość. Bestia która zagnieżdża się w człowieku nie wybiera płci i wieku. Pożąda natomiast ambicji, pragnienia wielkości i sławy skłaniających do popełnienia czynów niewyobrażalnych. Keli Lane zabiła swoją córeczkę kilka dni po porodzie. Keli  zrobiła to dla sportu. Obawiała się bowiem, że dziecko przeszkodzi jej w kontynuowaniu kariery i zmniejszy szansę  na występ na Igrzyskach Olimpijskich. Dla ówczesnej reprezentantki Australii  w piłce wodnej( nawet nie wiedziałem że to dyscyplina olimpijska ) taplanie się w basenie i medal były ważniejsze od życia dziecka. W trakcie prowadzenia śledztwa wyszły kolejne szokujące fakty. Kobieta przyznała, że w latach 1996-2001 czterokrotnie zachodziła w ciążę, jednak w tych przypadkach zdecydowała się na oddanie dzieci do adopcji. Przyznała także, że w wieku 17 lat poddała się zabiegowi usunięcia ciąży. Dziewczyna z plakatów dla nastolatek, wzór do naśladowania. Wszystko to podłe i dalekie od szlachetnych ideałów, którymi kierowali się starożytni.  A zwieńczeniem śmierć bezbronnego noworodka. Wina była bezsporna i wyrok 18 lat więzienia nikogo nie zaskoczył. Świat staje na głowie a może już się obala na plecy. Osiągnęliśmy szczyt degeneracji rodzaju ludzkiego. Z coraz większym zniecierpliwieniem czekam na przepowiadany koniec w 2012 roku.

Ps. Z ostatniej chwili. Po wyroku, prawnik Keli Lane w rozmowie jedną z radiostacji ujawnił nowego świadka obrony, mającego zeznawać w procesie odwoławczym. Tą osobą ma być taksówkarz, który zabrał zawodniczkę water polo wprost spod szpitala i zawiózł na przedmieścia Sydney, gdzie gwiazda sportu rzekomo porzuciła dziecko. Może więc nie zabiła. Ale czy to coś zmienia.

Podobne posty:

  1. Moja perspektywa. Nie dopada mnie jesienna melancholia,...
  2. Kapusiowe brednie. Zrobiłem wiele okropnych rzeczy. Strzelałem...
  3. Ucięty łeb. Historia z życia wzięta a...

Niebezpieczne cukiernice.

Może to moje fobie a może zdrowy rozsądek. Nie lubię korzystać z cukiernic i solniczek, które stoją cały czas na stoliku w restauracji. Lepiej się czuję jak te dodatki przynosi kelnerka, bo mam poczucie bezpieczeństwa, że nikt mi tam nie nawrzucał paprochów albo „prochów”. Nikt oprócz kelnerki, barmana i kucharza. Ale to wąska grupa i sprawca łatwy do namierzenia. A najlepiej jak cukier otrzymuję w formie kostek podrzuconych na podstawkę albo papierowych tutek ze słodką zawartością. Wariactwo – powiecie. Tak też się czułem z tą swoja małą obsesją i niepokojem czy czasem nie wchłaniam trujących substancji, które zaaplikował losowo wybranym ofiarom jakiś szaleniec. Tak się czułem do dzisiaj. Do lektury newsa, z którego wynika że moje strachy się urzeczywistniły w stołówce zakładowej, pewnej leszczyńskiej firmy zajmującej się produkcją układów elektrycznych do samochodów. W stołówce ! Ze wstępnych ustaleń wynika, że prawdopodobnie ktoś wsypał do cukru narkotyk – extasy. I 20 osób z objawami zatrucia trafiło do szpitala. A jak furiat jakiś (furiatka) dotrze do cyjanku ? Smak i zapach migdałów w cukrze pewnie zaskoczy ale czy wystarczy czasu na zneutralizowanie trucizny ? Otóż nie ! Dlatego że : Cyjanek potasu jest silnie toksyczny. Jego trujące działanie polega na blokowaniu procesu oddychania na poziomie komórkowym poprzez nieodwracalną inhibicję oksydazy cytochromowej, będącej kluczowym enzymem łańcucha oddechowego oraz wtórnie fosforylacji oksydacyjnej. W efekcie, mimo iż transport tlenu z płuc do tkanek jest zachowany, dochodzi do hipoksji tkankowej. Po co o tym piszę ? Bo nie chcę sam się stresować i pić gorzki napar. A jeżeli już to chcę mieć wokół siebie innych paranoików, siostry i braci w cukrowo-solnej obsesji.

Podobne posty:

  1. Hipokryci ! Łapówkarze ! Zbadano naszą/Waszą aktywność w kwestii...
  2. Celebryta w więzieniu. George Michael wyszedł z puchy....
  3. Wyborczy hazard !!! Jestem hazardzistą. Kocham obstawiać, czekać...

Gość przesłuchany.

Rano przesłuchanie w siedzibie CBA. Wrocławski oddział ma swoją mordownię na Biskupinie. Duża ale nie ekskluzywna willa, płotek, licha bramka i normalne drzwi z domofonem. Bez warszawskiego zadęcia i na pokaz na najdroższej ulicy miasta stołecznego. A i ludzie ( tak piszę LUDZIE ) jakby nie z tej organizacji co węszyła i prowokowała w latach ziobryzmu. Facet na bramce grzeczny i uśmiechnięty a sam śledczy profesjonalnie uprzejmy. I nie dlatego że era prowokacji odeszła razem z IV RP albo że byłem tam dzisiaj w charakterze świadka. W 2007 roku przywieziono mnie do Wrocławia na „gościnne występy” czyli na zlecenie CBA, żeby przesłuchać  jako oskarżonego. I przysięgam Wam że było tak samo. Grzecznie i zawodowo. Bez odbezpieczonego pistoletu, wymuszania zeznań i nocnych rozmów ostatniej szansy. Z tą różnicą że nie była to dobrowolna wizyta a ja łakomie oglądałem podczas przejazdu mój ukochany Wrocław. Po prawie sześciu miesiącach w warszawskich aresztach chciałem popatrzeć na stare smiecie. O dzisiejszym przesłuchaniu mówić nie mogę. Ale przyznam się za to że niewiele brakowało a wyszedłbym z pamiątką – identyfikatorem z napisem GOŚĆ. Już miałem go w kieszeni płaszcza i żegnałem z panami ale czujność rewolucyjna strażnika udaremniła próbę przejęcia majątku ruchomego. Piszę na wszelki wypadek „przejęcia” bo a nuż jakiś nadgorliwy prokurator dopatrzy się znamion przestępstwa i oskarży mnie o nieudolny zabór mienia. A mnie tylko chodziło o pamiątkę sygnowaną znaczkiem CBA, z tym jakże wymownym słowem GOŚĆ. Cholera chyba zasłużyłem sobie na takie małe zadośćuczynienie !!! Ryba ten od afery gruntowej jako gość w siedzibie CBA. Prawda że nieźle brzmi ? I kto by trzy lata temu przypuszczał że nadejdzie taka chwila. Wiekopomna. No ale dowodu nie zawinąłem więc musicie mi wierzyć na słowo.

Ps. I jeszcze jedno. Tak się rozpisałem jak pięknie pracują we wrocławskim CBA że ktoś mógłby to potraktować jako zachętę do odwiedzin i skarżenia na bliźnich. Absolutnie nie ! Odradzam i zabraniam. Zrób rachunek sumienia i przypomnij te sytuacje w których ty byłeś dawcą albo biorcą różnych wziątek. Nie korumpuj i nie dawaj się korumpować. To wystarczy.

Podobne posty:

  1. Kolaborant. Uważam że prawo do posądzania...
  2. Mechaniczne mózgopranie. Skazano winnych w aferze FOZZ....
  3. Dostał z liścia. Mądrzy ludzie powiadają że do...

Rozdarci.

Wiedzieliśmy że to będzie Dzień Rozdarcia Narodowego. Obudziły nas syreny przypominające smoleńską tragedię a uśpią relacje z awantur. Nie chce mi się już słuchać tych samych zarzutów i odpowiedzi. Czekanie na ostateczne odpowiedzi też mnie męczy. Niech w końcu padną te słowa żebyśmy mogli się dowiedzieć, kto i dlaczego. Po jednej i drugiej stronie barykady trzymani są ludzie w więzieniach swoich domysłów. Kołują po spacerniakach i tworzą kolejne wersje prawdopodobnych scenariuszy. A jest tyle ważnych bo rzeczywistych spraw do przegadania. Tracimy czas na domysły. Coraz bardziej rozdarci.

Podobne posty:

  1. Zakład dla olbrzymów. Pewien pan waży 230 kilogramów...
  2. Nowi ziomale. Mario, Maćko, Krzycho i Grzechu...
  3. Elita kłamców. Poniedziałek musi być szewski. „Dziennik...

Resocjalizacjaaaaa ha ha haaaa

Mówili mi koledzy, brat mi to mówił i nawet znajoma dziennikarka. Byłem twardy i podawałem sto mało ważnych argumentów. Ale dzisiaj człowiek służb (nazwiska i formacji nie podam) stwierdził kategorycznie że zaniedbałem wpisy na blogu. I dlatego kulę uszy i biorę się do roboty. Naród czeka a ja nie znajduję czasu żeby zaspokoić podstawowe potrzeby obywateli ? Ooooo nie ! A temat mam świeżuteńki i z mojego podwórka. Kilka dni wcześniej odbyło się spotkanie z grupą studentek resocjalizacji, zaaranżowane przez Księdza Kapelana. Kilkanaście pięknych dziewczyn z panią doktor na czele i my trzej. Ksiądz, brat i ja. Kapelan się nie liczy bo mu nawet myśleć o tym nie wolno. Żartuję Kaziu !!! Spotkanie było robocze i bardzo merytoryczne bo mieliśmy  świadomość że rozmawiamy z potencjalnymi funkcjonariuszkami. One mogły się od nas dowiedzieć jak TAM jest, my chcieliśmy zrozumieć czym jest resocjalizacja. I jak można studiować coś czego nie ma. Przegadaliśmy kilka ładnych godzin i wyszliśmy z przekonaniem że należałoby takich spotkań odbyć jeszcze kilka. Bo wszyscy zgodnie stwierdziliśmy że coś się dzieje z ludźmi którzy jako pracownicy aresztów i więzień, wchodzą do zakładów pełni ideałów i zapału a po krótkim czasie zamieniają się w zombie. Na wszystkich wychowawców w areszcie, których poznałem na „wczasach” tylko dwie osoby miały w sobie taką zwyczajną ludzką życzliwość i chęć zrobienia czegoś dobrego dla osadzonych. Reszta to żywe trupy, z tą różnicą że filmowe zombiaki atakują ludzi a te aresztowo-więzienne unikają ich. I chcę od razu wyraźnie zaznaczyć że mówię o wychowawcach, którzy pracują z aresztantami a nie więźniami. Czyli nie mogą zakładać z góry że trafili im się ludzie, którym udowodniono winę. Powinni byli nas traktować jak równych sobie bo wielu z nas zostanie uniewinnionych. Powtarzam, tylko dwie osoby pracowały na pełny gwizdek. Nazwisk nie wymienię bo nie chcę im zaszkodzić. Oni wiedzą i wiem ja, to wystarczy. Dziewczyny z Rzeszowa, jeżeli wybiorą taką drogę, będą musiały zmierzyć się z systemem, który akceptuje bylejakość. Z budżetem pewnego zakładu karnego,w którym na zajęcia kulturalno-oświatowe przeznaczono 60 zł na miesiąc. To koszt kilku zeszytów i długopisów. Akurat dla osadzonych żeby mogli pisać prośby do wychowawców, lekarzy i dyrektora. Prośby zlewane z góry na dół i wyrzucane do kosza. Na Białołęce dotarcie do jednego z wychowawców zajęło mi 9 dni. Prośbę o spotkanie pisałem codziennie. On nie wiedział jaki jest cel spotkania a przecież mogłem prosić o zmianę celi ze względu na przemoc ze strony innych współosadzonych. Przez 9 dni pracownik współodpowiedzialny za moje bezpieczeństwo nie znalazł trzech minut na spotkanie. Trzeba mieć silny charakter albo brak wyobraźni żeby tak pracować. Konsekwencją są przecież między innymi statystyki samobójstw w zakładach. Wysokie. Mógłbym jeszcze pisać dużo o tym dlaczego ważne jest żeby wychowawca nie był gadem. Ale w tym wpisie chodzi mi bardziej o refleksję jak szybko te piękne rzeszowianki, pracując za murami nabiorą gadzich cech. Oby nigdy.

Podobne posty:

  1. Konowały aresztowe. Mam anginę. Mam lekarza na...
  2. Mogli czy zrobili ? Wysoki (nie wzrostem a funkcją)...
  3. Wspólas Leppera. Dzisiaj przez kilka godzin byłem...
Polish flagPortuguese flagEnglish flagGerman flagFrench flagSpanish flagJapanese flagRussian flagGreek flagDutch flagBulgarian flagCzech flagCroatian flagDanish flagFinnish flagSwedish flagNorwegian flagSlovak flagSlovenian flagUkrainian flagEstonian flagTurkish flagHungarian flagIrish flag                        
płytki podłogowe