Słowo o Henryku S.

O Henryku Stokłosie było głośno i pewnie jeszcze będzie, bo facet jest bojowy. Przedsiębiorca, senator, aresztant i …kandydat na senatora w wyborach uzupełniających. Po takich przejściach, powrót do polityki to duże wyzwanie. I ważny sygnał że zarzuty nie przekreślają człowieka. Stokłosa będzie musiał odpierać ataki cwierćinteligentów, którzy głoszą że najpierw trzeba się oczyścić a dopiero później ubiegać o stanowiska i urzędy. A dlaczego, pytam ? Dlaczego mamy się oczyszczać skoro to na prokuraturze i sądzie spoczywa ustawowy obowiązek zbierania dowodów i ocena materiału. Do czasu prawomocnego wyroku Stokłosa i wszyscy inni z zarzutami, mają prawo być w pełni obywatelami. Kandydować w wyborach i wygrywać je, jeśli taka będzie wola ludu. Argumentu że się ukrywał nie kupuję. Owszem uciekł ale jak tłumaczył, zrobił to żeby uratować firmę przed wrogim przejęciem. Poza tym praktyka pokazuje że nawet dobrowolne zgłoszenie się na policję czy do prokuratora, może zostać przez durnego sędziego zakwalifikowane jako zakonspirowana próba zmylenia organów ścigania. Możemy się spierać jakie są teraz intencje pana Henryka S. ale skoro deklaruje że nie zamierza chować się za immunitetem to ja mu wierzę . O kasę też nie idzie bo przedsiębiorstwa którymi zarządza jego familia przynoszą zapewne godziwy dochód. A senator-aresztant byłby potężnym sprzymierzeńcem w walce z aresztami wydobywczymi. Dlatego życzę mu miejsca w Izbie Wyższej i sprawdzę jak te pozostałe 5 miesięcy kadencji wykorzysta. Czy nie zapomni jak zrobiono z niego przestępcę roku. Czy będzie pamiętał jak smakuje chlebek (bunio) w areszcie na Rakowieckiej w Warszawie. I czy potrafi spojrzeć przez pryzmat swojej sprawy na problemy ludzi którzy toną w bezmiarze sprawiedliwości.

Podobne posty:

  1. Słowo na niedzielę. „Jest osobą podejrzaną, a dopóki...
  2. Ziomale z PIS-u. Co ma zrobić Prawy i...
  3. Czy Ja to Ja ? „Byłeś u tych przed którymi...

Na zawsze czy do śmierci…

Jaka jest różnica między „na zawsze” a „do śmierci” ? Nie, nie chcę was wciągać w teologiczne czy akademickie spory. Nie szukam odpowiedzi bo ją znam. Po prostu dzisiaj chcę na chwile odbić ( czyli w języku aresztowo-więziennym, odsunąć się ) od deklarowanej tematyki. I zaprosić do przyjrzenia się tej fotografii. Każdy ją sobie zinterpretuje zgodnie ze stanem swoich emocji, przeżyć i własną filozofią życiową. A Tyler Shields wielkim fotografem jest. I tylko tyle.

Podobne posty:

  1. Już nie wierzę w sumo. Było coś magicznego w tym...
  2. Dura lex sed lex Musiałem ochłonąć kilka godzin żeby...
  3. Zmowy bandyckie. Orange jest przestępcą. Pomarańczowy operator...

Czasem poszukiwany.

Mieszkam w ciekawej okolicy. Kiedyś najgorsza dzielnica Wrocławia, dzisiaj też nie najlepsza. Posterunek policji w okazałym gmachu, przygotowanym do odparcia ewentualnego ataku. Policjantów tu się nie boją ale i też nie wchodzimy sobie w drogę. Piszę „my” bo chociaż wędrowałem po różnych adresach to jednak jestem chłopakiem z „Trójkąta Bermudzkiego”. Jeszcze w podstawówce mówiliśmy żartem że człowiek z trójkąta wyjdzie ale trójkąt z człowieka nigdy. Sprawdziło się. Dzisiaj jak policyjna suka stoi pod kamienicą to mam niepokój i „dzikość serca”. A właśnie stoi. Dlaczego mieliby przyjechać po mnie ? A dlaczego nie, jeżeli takie zlecenie wydał prokurator. Dla niego lepiej pacjenta publicznie ucapić i przywieźć na przesłuchanie, niż na przykład wysłać pocztą wezwanie. Tak się robi z ministrami, prezesami, to czego ma się spodziewać szary zjadacz kaszanki. Jest piątek mój dzień dozoru czyli meldowania się na posterunku i zostawiania autografu. Robię to już od ponad roku. Nawet policjanci dziwią się po co ta szopka. Przecież mogę podpisać, prysnąć w świat i dopiero grubo po tygodniu ktoś się zorientuje że zniknąłem. Mogę też zachorować tak jak teraz i zastanawiać czy dopełnić swojego obowiązku, z zapaleniem oskrzeli i wysoką gorączką. Rozsądek mówi – nie, ale rozum i doświadczenie…  A wyobraźnia podrzuca taki plakacik. Suka odjechała. Zabrali sąsiada z góry. Można rozpakować torbę.

Podobne posty:

  1. Pały i Psy. Policjant może być „pałą” i...
  2. Czy Ja to Ja ? „Byłeś u tych przed którymi...
  3. Dobrodziejstwo !!!!!!!!!! PASZPORT JEST DOBRODZIEJSTWEM A PAN...

Ziomale z PIS-u.

Co ma zrobić Prawy i Sprawiedliwy człowiek gdy dostanie wyrok sądowy ? Po pierwsze zamknąć japę i już nigdy więcej nie bredzić że skazany ma się wyłączyć z życia publicznego. Po drugie walczyć o swoje jeżeli czuje się potraktowany nieSprawiedliwie. A po trzecie oświadczyć publicznie że się dostało lekcję i zmądrzało. I tego się spodziewam po posłach Karskim i Zbonikowskim. Skazanych wyrokiem cypryjskiego sądu za zdemolowanie wózków golfowych podczas słynnego rajdu po hotelowym trawniku. Według raportu policji, posłowie odmówili składania zeznań oraz nie wyrazili zgody na pobranie materiału genetycznego. W obu przypadkach politycy zasłaniali się immunitetem. Orzeczenie sądu zapadło pod nieobecność polityków. W uzasadnieniu wyroku możemy przeczytać, że „pozwani nie stawili się, mimo prawidłowego doręczenia im odpisów pozwów”. Wyrok jest więc nieprawomocny. Ale jak twierdzi ich partyjna koleżanka pani poseł Wróbel – ma znaczenie i moc. Karski jest w podwójnie głupiej sytuacji bo nie dość że parlamentarzysta i członek PIS-u to jeszcze prominentny działacz tej partii. A przykład idzie z góry. Biorę was panowie pod swoje skrzydełka, ziomale wy moje. I nieważne czy czy chcieliście z polską fantazją ułańską podlaną cypryjskim spirytem (czyli duchem), pokazać że Polak nawet na meleksie pobije rekord prędkości, czy to była obrzydliwa prowokacja. Wstąpiliście do klubu wyrokowców.

Ps. Panie Karski antybiotyki nie przeszkadzają w chlaniu, nie może pan budować obrony na tak wątłym argumencie. I współczuję tych prześmiewczych komentarzy na forach internetowych.

Podobne posty:

  1. Nowi ziomale. Mario, Maćko, Krzycho i Grzechu...
  2. Dworcowa historia. Warszawa. Na dworcu centralnym muszę...
  3. Zimny Lech – Polski Kwas Zimny Lech. W dębowym kuflu...

Konowały aresztowe.

Mam anginę. Mam lekarza na zawołanie, antybiotyki, ciepły pokój i łóżko z czystą pościelą. Za kilka dni nie będę pamiętał o swojej słabości. Ale pamiętam swoje chorowanie w areszcie. Bez lekarza, lekarstw, w brudnych kocach i zimnej celi.  Nigdy nie czułem się tak beznadziejnie bezradny. Może to zasługa mojej zmutowanej hipochondrii, bo rzeczywiście spojrzenie lekarza ma dla mnie uzdrowicielską moc. A tam na lekarza się czeka. Masz dzień wyznaczony i jak się rozłożysz nie w terminie to lecz się  sam. Procedura jest taka: przy porannym apelu musisz dać (zajechać) strażnikowi kartkę z opisem że chcesz do lekarza. Kartka zaczyna żyć swoim życiem, jeżeli ktoś uzna że umierasz to masz szansę na szybsze spotkanie z łapiduchem. Ale to teoria, w praktyce musisz odczekać swoje. I słusznie przecież emeryt czy rencista też nie śmiga po lekarzach bez kolejkowego. Aresztowe sposoby na wszelkie infekcje to płukanie gardła wodą z solą i moczenie nóg w gorącej wodzie. Tak gorącej żeby aż kości się nagrzały – mawiał Grześ. Rozgrzewałem więc te kości w misce z wrzątkiem i marzyłem żeby wreszcie przyszedł lekarz. A jak już przyszedł (doprowadzono mnie do pokoju przyjęć) to najpierw zdziwił się że mu sugeruję jakąś anginę bo przecież nauk medycznych nie pobierałem a potem chciał zbyć środkiem przeciwbólowym. I tu do akcji wkroczyła pielęgniarka. Robiąc to co powinien szanowny konował a mianowicie zajrzała „pacjentowi” do paszczy. Reakcja była natychmiastowa bo zauważyła zmasakrowane gardło i migdały. Zażądała wydania antybiotyku na co konował z niechęcią przystał. Tak było na Białołęce. We Wrocławiu wcale nie lepiej, poza jednym przypadkiem gdy zajął się mną sam kierownik szpitala. Reszta lekarzy traktuje osadzonych jak zło konieczne, marudzących degeneratów, którym chorowanie należy się jako uzupełnienie kary. I tu też sprawę ratują pielęgniarki. Prawdziwe anioły. A jakie piękne wszystkie dla wyposzczonej braci.  Z jednym męskim wyjątkiem, pielęgniarzem o ksywce „Elvis”. Ta nieudana kopia Presleya leczy swoje kompleksy ignorując prośby osadzonych o zmierzenie ciśnienia czy zważenie. A niech mu. Tam jest królem ale po robocie musi przemykać ulicami bo przecież ziomki wychodzą i pamiętają. Oj pamiętają.

Podobne posty:

  1. Ucięty łeb. Historia z życia wzięta a...
  2. FBI ostrzega Św. Mikołaja Nawet wcielając się w Św....
  3. Godzina w więzieniu. Byłem dzisiaj w więzieniu. Całą...

Precedens.

Wyrok-postanowienie który może być precedensem. Dotychczas powszechną praktyką było to, że prokuratorzy zasłaniali się immunitetem, a sądy orzekały, że za błędy prokuratorów odpowiadają nie sami śledczy, ale Skarb Państwa, zaś ewentualne odszkodowania płacili podatnicy. Doprowadzić prokuratora na prokuraturę, żeby go przesłuchano jako podejrzanego. Niemożliwe ? Trudne ale wykonalne. Czytam właśnie postanowienie Sądu rejonowego we Wrocławiu, który nakazuje przesłuchać nie jednego a grupę prokuratorów: „koniecznym jest przesłuchanie prokuratorów Roberta Mielczarka i Tomasza Kozła celem wyjaśnienia, dlaczego decyzje podejmowane przez nich w zakresie postępowania z materiałami zawierającymi tajemnicę obrończą nie respektowały zasad określonych przez art. 225 § 3 kpk. Poznanie motywów działania prokuratorów wydaje się niezbędne dla oceny, czy ich działania mogą być rozpatrywane wyłącznie w kategoriach odpowiedzialności służbowej, czy też realizuj ą znamiona występku z art. 231 § l kk.” Wczytajcie się w ostatnie

Podobne posty:

  1. Dostał z liścia. Mądrzy ludzie powiadają że do...
  2. Wbrew sobie. Z niechęcią robię ten wpis....
  3. Liczy się zysk. Nie mnie oceniać czy piękny...

Ucięty łeb.

Historia z życia wzięta a włos się na głowie jeży. I ptaszek kurczy jak po kąpieli w Bałtyku. Lekarz i mechanik mieszkali obok siebie z rodzinami, znali dobrze i pewnie nawet , jak to sąsiedzi, rozmawiali czasem o pogodzie. W ostatnim roku ich znajomości, relacje się gwałtownie popsuły. Wszystko dlatego, że mechanik nawiązał romans z żoną lekarza. Gdy łapiduch brał nocne dyżury żeby dorobić te parę groszy, mechanik dyżurował w sąsiedzkim pogotowiu seksualnym. Gdy lekarz dowiedział się, że został rogaczem, wpadł we wściekłość. Trzy dni później mechanik samochodowy doznał wypadku, a pomocy udzielał mu właśnie… niefortunny sąsiad. Lekarz uratował mu życie, jednak przy okazji obciął… penisa. Sprawą zajęła się prokuratura, która po trzech miesiącach śledztwa postanowiła oskarżyć lekarza. Sprawa trafiła na wokandę w 1998 roku. Po długim procesie sąd uznał, że lekarz przekroczył granice pierwszej pomocy i obciął penisa po złości, bez medycznego uzasadnienia. Skazał go na rok więzienia w zawieszeniu. Nie zgodził się z tym adwokat, który zaskarżył wyrok jako niesprawiedliwy. Sąd wyższej instancji cofnął sprawę do ponownego rozpatrzenia. Scenariusz ten powtórzył się. W pierwszej instancji sąd uniewinnił lekarza, jednak tym razem wyrok zaskarżył wzburzony prokurator. I sprawa znów trafiła do drugiej instancji. Ostatecznie dopiero w 2010 roku zapadł prawomocny wyrok, w którym lekarz został oczyszczony i uniewinniony. Ujawnione w trakcie przewodu sądowego okoliczności faktyczne nie pozwalają rozstrzygnąć wątpliwości co do tego, czy obcięcie penisa było podyktowane względami medycznymi – czytamy w uzasadnieniu wyroku. – W tej sytuacji, wyrok oparty został na domniemaniu niewinności. Po dwunastu latach !!! Koszta niewyobrażalne, kilka sprzecznych orzeczeń i wreszcie to co najważniejsze w każdym systemie prawnym: DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI. Chociaż i ja i Wy nie mamy wątpliwości że lekarz mógł powalczyć o uratowanie sikawki. Ale podjął inną decyzję i z medycznego punktu miał prawo to zrobić. Resztę trzeba zostawić sumieniu. A my powtarzajmy sobie przed snem jak mantrę- DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI, DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI, DOMNIEMANIE NIEWINNOŚCI.

Ps. I sprawdzamy czy przygodna znajoma nie jest aby żoną lekarza.

Wspierałem się na materiale Leszka Szymowskiego, zamieszczonym na Onecie.

Podobne posty:

  1. Kryminalne żony. Dwa tematy kryminalne namierzyłem w...
  2. Boże kopsnij rozumu. Żeby być artystą trzeba mieć...
  3. Szef CBA Mariusz Kamiński miał rację !!! Nazwałem go kłamcą zeznając przed...

podSKOK.

Wracam do SKOK-u, tematu już opisywanego ale jakże rozwojowego. Na łamach Najwyższego Czasu ukazał się właśnie artykuł Leszka Szymowskiego o przekrętach w tej szacownej firmie. Ja o tym, że tam dzieje się nie najlepiej, słuchałem kołując po spacerniaku wrocławskiego aresztu. Z kolegą Tomkiem Tuczapskim, sprawcą rzekomego „wyłudzenia” a w rzeczywistości człowiekiem, który na te szachrunki wpadł dużo wcześniej. No i wpadł w tryby aparatu sprawiedliwości. Spektakularne aresztowanie, areszt, zarzuty i dziwne decyzje prokuratorów oraz sędziów. Oto co pisze dziennikarz: „We wrocławskim SKOK-u dochodziło do wielomilionowych malwersacji finansowych i prowadzenia operacji poza ewidencją księgową. Wyszło to na jaw przy okazji śledztwa prokuratorskiego prowadzonego w innej sprawie. Zarzuty w śledztwie usłyszał dolnośląski radny PiS, który wcześniej sam zawiadomił o tych malwersacjach prokuraturę. W tle pojawiają się spółki – krzaki z Luksemburga i tajne konta operacyjne wojskowych służb specjalnych. [...] W jednym z raportów czytamy, że bez wiedzy klientów SKOK, spółka dokonywała na ich

Podobne posty:

  1. Szukam tego fałszerza ! Szukam dobrego fałszerza, specjalisty od...
  2. Tuczapski kontratakuje albo wielki SKOK. Imperium raz zaatakowane – kontratakuje...
  3. Wasze zdrowie podatnicy… Ile dobrego można zrobić za...

Krasna Kanioła.

Bajka w języku klingońskim czyli Czerwony Kapturek w wersji dla „grypsujących„. Opowiadać patrząc na Kylie Minogue – Red Hood. Nie pokazywac i nie opowiada dzieciom !

Planeta kopsa żaru, ptaszki gicio cieniują. Traktem buja się Krasna Kanioła targając samarę. Zza krzaka wyknaja się skowyr multirecydywa – susząc tryby. Truknął – pucuj się Krasna Kanioło! Dokąd się bujasz? Co tam taskasz w samarze? Krasna Kanioła kryje patrzałki i truka: doginam do zgredki korniszonki i targam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem. Skowyr multirecydywa mlasnął lizawą i bujnął w las. Buja się, kuka – jest jama. Obcioł w koło – Gicio! – warknął. Podklepał, zataranił do klapy. Pucuj się – zatrukała mu zgredka.
- To ja, Krasna Kanioła, prz targałam ci rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- Gicio – zatrukała korniszonka stargając się z koja. Odsznurowała klapę i legła z powrotem na gondoli. Wtem w klapie wyknajał się skowyr i obciął sprawę jak komornik szafę. Wjechał pod maniurę, prosto pod kojo korniszonki.
- Wskaż co przytargałaś – truknęła zgredka.
Wtem skowyr multirecydywa mlasnął lizawą, warknął i zarzucił zgredkę.
Zasznurował klapę i bujnął się na gondolę.

Tymczasem Krasna Kanioła buja się przez gaj – podjeżdża pod chatę, podklepuje i tarani do klapy.
- Zgredka, pucuj się!
- Kto tam?! – odtruknął skowyr.
- To ja Krasna Kanioła, przytargałam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- To gicio! – truknął multirecydywa, bryknął z woza i odsznurował klapę.
Klapa pękła i krasna kanioła wjechała pod maniurę. Obcięła sprawę i truknęła:
- Sie masz zgredka! Skąd u ciebie takie duże patrzałki i blindy na kichawie?
- Żebym cię mogła gicio obciąć.
- A po co ci takie duże radary?
- Żebym cię mogła gicio słuchać.
- A po co ci takie duże i długie tryby?
- Żebym cię mógł wszamać!!! – truknął multirecydywa i zarzucił Krasną Kaniołę.

W tym czasie obok chaty bujał się gajowy Marucha. Obciął przez lipo pod maniurę korniszonki i przyuważył skowyra multirecydywę w gondoli zgredki. Marucha przetargał się przez bardachę pod maniurę, wytargał giwerę i wykręcił dzesionę na multirecydywie. Po tym pochlastał samarę i wytargał Krasną Kaniołę i zgredkę korniszonkę. Strzały usłyszeli gady i wjechali pod maniurę. Okazało się jednak, że gajowy Marucha miał ćwiarę z kozakiem i wszyscy wyjechali na wolkę.

Autor nieznany. Wygrzebał i przesłał kolega Paweł z Rakowieckej.

Podobne posty:

  1. Dura lex sed lex Musiałem ochłonąć kilka godzin żeby...
  2. Elita kłamców. Poniedziałek musi być szewski. „Dziennik...
  3. Folwark równych i równiejszych. Prokurator też człowiek, kiedy go...

Ścierwo i Advocatus Diaboli.

Takie obrazki na Facebooku to niemal codzienność. Wojny polityczno-ideologiczne, spory, chwilowe sojusze i trwałe koalicje. Jak w realu. Kiedy ostatnio dopisałem komentarz na blogu Wildsteina, poruszony jego wiarą w świątobliwość Kamińskiego, rzucili mi się do gardła zwolennicy IV RP. Zarzucano mi kłamstwo, manipulacje i kazano siedzieć cicho. Nie siedziałem. Z zapałem wartym lepszej sprawy odpowiadałem i tłumaczyłem że nie jestem wielbłądem, a co najwyżej dwugarbna rybą. Na nic. Nawet kodeksowa „oczywista oczywistość” była podważana i kwitowana rubasznym żartem. Powinienem odpuścić ? Może tak, ale z drugiej strony jeżeli nie ja to kto ? Mam tę przewagę że mogę mówić o konkretach. O tym czego sam doświadczyłem. I mało ważne że w intencji autora tego obrazka jestem ścierwem. Bo ja jestem ścierwem z kapitałem wiedzy ! I dlatego mam prawo protestować gdy robi się z tego pana męczennika. I ze wszystkich innych zamieszanych w prowołajdactwa (prowokacja + łajdactwo), którzy nie przeszli przez sito kanonizacyjne i beatyfikacyjne. Którzy nie doświadczyli oczyszczającego procesu z udziałem Advocatus Diaboli. Muszę więc przyjąć tę służbę i wskazać przyczyny, dla których kandydat Kamiński (na błogosławionego lub świętego ) nie zasługuje na ten zaszczyt.

A na koniec cytat z mojego ulubionego felietonisty i autora  książek, Szymona Hołowni :  „Banał teraźniejszości bowiem służbie nie wystarczał,[...] anihilowała zło, nawet zanim zaistniało. Wychodząc z założenia że porządek nastanie nie tyle wtedy, kiedy zamknie się przestępców, ale i tych, którzy- gdy podsunie im się wachlarz pokus-przestępcami stać by się teoretycznie mogli. Czyli wszystkich.”

Podobne posty:

  1. FBI ostrzega Św. Mikołaja Nawet wcielając się w Św....
  2. Ufać i kontrolować. Tak ponoć mawiał nie świętej...
  3. Szukam tego fałszerza ! Szukam dobrego fałszerza, specjalisty od...

W pasiakach.

Śmiać się z siebie samych. Nawet pod celą, w skrajnie ciężkich warunkach i psychicznym dołku, potrafiliśmy ryczeć ze śmiechu. Zawsze  było z czego albo z kogo. Żeby nie zwariować.

Podobne posty:

  1. Postanawiam. Nie smęcić i nie straszyć...
  2. Bracia – Terroryści. Nawet łagodny człowiek ma czasem...
  3. Sprzedany za drobne Ponoć prawdziwe przyjaźnie zawiera się...

Marsjański czy klingoński ?

To był jeden z tych tygodni o których chciałoby się zapomnieć jak najszybciej. Jedno wielkie rozczarowanie i niesmak. Nie chcę i nie mogę o tym pisać. O niczym innym niestety myśleć nie umiem. Pójdę więc na łatwiznę i zapodam Wam kilkanaście zamienników aresztowo-więziennych. Tak żeby łatwiej było czasem zrozumieć „branżowy” slang. I tak to miałem kiedyś zrobić.

Zamienniki czyli jak się na to mówi TAM:

cela-mańka taboret-fikoł stół-blat łóżko-kojo, wóz, czołg(dolna prycza), gałąź(górna prycza) drzwi-klapa wizjer-kukiel podłoga-parkietka ściana-burta okno-lipo korytarz-peronka kontakt-świnka żarówka-łysa sanitariat-kąt muszla klozetowa-gier szczotka do ubikacji-berło zlewozmywak-bolek miska-bajadera kran-hydrowachotargacz albo hydrowodotargacz talerze-platery kubek-kuban sztućce-obrabiarki szafka-waflarka telewizor-szkiełko radio-betoniara lampka- nocka papier toaletowy- klisza,taśma ściereczka do naczyń-platerka ręcznik-frotka ścierka do podłogi-foka,wariatka zmiotka-piesek szufelka-pelikan krata w oknie-tygrys siatka w oknie-pajęczara koc-szarak,dera materace-materki prześcieradło-prześciółko jasiek-zagłów pudło na rzeczy- mercedes grzałka-buzała słoik-baraban nożyk z maszynki do golenia-mojka paczka-rakieta zegarek-sikor papierosy-szlugi paczka papierosów-ramka karton papierosów-sztanga długopis-filok okulary-patrzałki czajnik elektryczny-bulgotnik szczotka do szorowania-szrober   linka sznurek-chabeta linka z informacją (karteczka z informacją przesyłaną linką)-tramwaj  poufna informacja-gryps teren dookoła WC-kamionka  deska klozetowa-szlik klapa klozetowa-beret  zasłonka z materiału przy WC-parawanka list do rodziny-lot  torebka plastikowa-samarka dziewczyna-maniura   nowy sadzony- świerzak jeść (konsumować)-szamać, zarzucać   woda-wacha wódka – kira  kiszeń – dolina,karma osoba rozdająca jedzenie – kajfus, kalifaktor strażnik więzienny -  gad.

W różnych rejonach mogą być inne słowa ale generalnie  to nazewnictwo jest wszędzie honorowane. Zamienniki „aresztowe” i więzienne różnią się między sobą , są to dwa rodzaje zmienników jeden dla aresztantów i osób niegrypsujących , drugi dla więźniów  grypsujących (szamaków) , czyli przynależących do subkultury więziennej.  Oba rodzaje zmienników są mało zrozumiałe dla obcych z tym  że te pierwsze dla aresztantów są znane i używane we wszystkich grupach społeczności więziennej łącznie z pracownikami służby więziennej i funkcjonują (prawie oficjalnie) jako drugi język. Tyle na pierwszą lekcję wystarczy. Wkuwać bo nie znacie dnia ani godziny…

Podobne posty:

  1. Tatuażu czar… O tym jak zrobić w...
  2. Hydrowodotargacz. Nie, to nie noworoczny długi...
  3. Kiełbasa podwawelska a ryby zapuszkowane. Baner „lechowy” przeszedł do historii,...

Podcięte żyły…

Marzy mi się projekt obywatelski, który ruszy kwestię aresztów wydobywczych, odpowiedzialności za nie i na przykład samowoli prokuratorskiej w decydowaniu o przyznawaniu widzeń aresztantom. „Branżowych” tematów do przemyślenia przez posłów miałbym jeszcze kilka i kiedyś się tym zajmę. A na razie mogę pomarudzić nad jednogłośną nowelizacją kodeksu karnego wykonawczego. Wprowadza ona ściślejszy nadzór nad więźniami, którzy są ważnymi świadkami w procesach karnych. Chodzi o bezpieczeństwo takich ludzi jak na przykład zabójcy Olewnika, których to sumienia wrażliwe nie wytrzymały ciężaru win. Trzej panowie wyhuśtali się w aresztach, nie dając szansy wymiarowi na sprawdzenie czy to właściwe osoby zasiadły na ławie oskarżonych. Wrażliwcy. Nowelizacja zmieniła tyle że szczególna ochrona ma polegać m.in. na kontroli zdrowia, opiece psychologicznej, cenzurze korespondencji oraz ograniczeniu widzeń. Już sam podział na „użytecznych procesowo” i pozostałych jest cokolwiek dziwny. Zwróciła nam uwaga Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Ale ja nie o tym. Nie wiem ile czasu wykrwawia się człowiek z przeciętymi żyłami na przegubach, na kostkach i w pachwinie. Przegadaliśmy kiedyś temat samobójstw z chłopakami w celi. To było w tym dniu kiedy podano informację o śmierci jednego z zabójców Olewnika. Opracowanie metody skutecznego i w miarę bezbolesnego zejścia, dzisiaj wydawać się może okrutne ale TAM nikogo nie dziwiło. Co pewien czas w areszcie ryczy syrena a na korytarzu słychać zamieszanie i tupot podkutych butów. Albo ktoś próbował zejść albo właśnie zauważono że mu się to udało. Temat śmierci nie jest tematem tabu. Mieszkałem przez kilka dni w celi gdzie powiesił się młody chłopak. Co miałem zrobić, zażadać zmiany apartamentu ? A wracając do naszych rozważań to powiem tylko tyle. Strażnik w nocy robi obchód co dwie godziny. Zapala światło (albo i nie) rzuca okiem przez lipko i pędzi dalej. To za mało żeby stwierdzić czy koleś pod kocem nie otworzył sobie żył. Poza tym, te dwie godziny to chyba dużo czasu żeby uciekło życie. Ciekawskim wyjaśnię od razu że osadzonemu przysługuje raz na miesiąc deputat sanitarny. A w nim nowiuteńka choć podłej jakości, maszynka do golenia. Wydłubanie z niej nożyka to tylko jedno uderzenie fikołem. O sprzęt więc zadba areszt czy więzienie. A potem jak Petroniusz-epikurejczyk, nie bać się śmierci. Ale on miał swoje zasady, kochającą i wierną Eunice. Umierał szczęśliwy. Pozostaje tylko dopytać czy żyłę lepiej ciąć wzdłuż czy w poprzek ? I żadna cenzura korespondencji czy ograniczenie widzeń, w tym nie przeszkodzi panowie Posłowie. Dajecie w ręce prokuratorów kolejną brzytwę. Jednogłośnie czyli bez cienia watpliwości. A ciąć lepiej wzdłuż.

Podobne posty:

  1. Mechaniczne mózgopranie. Skazano winnych w aferze FOZZ....
  2. Piłkarski poker. Z piłką nożną nie mam...
  3. Jakoś się ułoży ? Święci po ziemi nie chodzą....

Niepoprawny blog.

Czy to o czym piszę jest niepoprawne politycznie, moralnie, państwowo, urzędniczo czy jeszcze jakoś ? Wiem że nie są to tematy popularne. Ja też chciałbym życ w przekonaniu, że jestem obywatelem państwa prawa. Ale tak nie jest. Często tak nie jest. Istnieje druga, alternatywna Polska, ta wynaturzona paragrafami i urzędnikami bezmiaru niesprawiedliwości. Dzisiaj spotkałem się z człowiekiem, którego pobił sędzia w miejscu sprawowania swojego urzędu, czyli w sądzie. Tak przynajmniej twierdzi pan Roman a ja nie mam podstaw żeby mu nie wierzyć. Nie mogę też stwierdzić że na pewno było inaczej, że to mój rozmówca sklepał sędziego w jakimś zamroczeniu. Ale mogę o tym pisać i zastanawiać sie dlaczego skazano pana Romana, uznając że słowa sędziego-ofiary są bardziej wiarygodne od słów Romana-ofiary. Jeden z nich był agresorem to pewne, tyle że w pokoju byli tylko oni dwaj i przedstawiają odmienne wersje zdarzenia. Wygrał sędzia chociaż ja widziałbym remis. Nie znalazłem w Konstytycji Przenajświętszj Rzeczpospolitej że słowo urzędnika jest wyżej cenione. Ale znam taki zapis z powieści Orwella, coś tam było że „niektóre są równiejsze”. Nie chcę dzisiaj opisywać sprawy, którą ledwie liznąłem, mam za mało danych. Wspominam o niej żeby jak na trampolinie odbić sie i przeskoczyć do tematu, który mnie mocno zbulwersował. Kilka dni temu, zapisałem sie do konkursu na Blog Roku 2010. A tak, żeby się pokazać i wyciągnąć na forum publiczne tematy bliskie mi i setkom tysięcy ludzi. Tak, setkom jeżeli policzyć wszystkich osadzonych, tych co wyszli i co trafią do aresztów i więzień, tych co są oskarżani, śledzeni, tych co świadkują i oskarżają , poszkodowanych, winnych i niewinnych w trybach machiny sprawiedliwości. I wszystkich im bliskich. To są setki tysięcy ludzi. Mój blog został przyjety do konkursu, zamieściłem nawet banerek reklamowy w prawym dolnym ponelu (cały czas tam jest) i nagle zostałem poinformowany że mnie usunięto z tego wyścigu. Nie naruszyłem regulaminu, może więc pomyłka ? A może jestem niepoprawny ? A może znów wietrzę spisek albo prowokację ? W poniedziałek dostanę zapewne odpowiedź. Zapewne.

Podobne posty:

  1. Dobrodziejstwo !!!!!!!!!! PASZPORT JEST DOBRODZIEJSTWEM A PAN...
  2. O co chodzi ? Co się dzieje ? Oszalały...
  3. Dzisiaj jestem adwokatem. Dzisiaj o 12.00 w Sądzie...

Hydrowodotargacz.

Nie, to nie noworoczny długi kac, nie lenistwo czy brak pomysłów. W nową dekadę wszedłem jak przecinak w masło i zabrakło czasu na tak podstawowe obowiązki jak uzupełnianie wpisów. Ale już wracam i proszę nie strzelać fochów. Obiecałem że będzie śmieszniej niż w 2010 roku. Ok., zacznijmy od tego że FOCH w miejscach odosobnienia , pospolicie zwanych, aresztami i więzieniami, jest czymś wyjątkowo paskudnym. I nie chodzi o to, że w koszyku  rumianych osadzonych, jedno obrażone jabłuszko potrafi zepsuć wesoły nastrój, swoją pomarszczona skórką. Chociaż o to też. Ale przede wszystkim trzeba się wystrzegać słów, które mają podwójne znaczenie.  Bo niewinny FOCH  w transkrypcji aresztowo-więziennej to – Fachowe Obciąganie CH..a. Ten zaś kto strzela focha … , no chyba dalej rozwijać nie muszę. Ale tego dowiadujesz się po dłuższym pobycie, nauka podstawowych słów zwrotów i zachowań zaczyna się już w momencie pierwszego kontaktu z więźniami funkcyjnymi na magazynie. Ktoś kto lubi westerny, szybko załapie że dera (indiańska narzuta) to po prostu koc. Bystry nie przestraszy się szaraka, prześciółka i domyśli co to zagłów i sztany. Pozostali muszą liczyć na życzliwość aborygenów,  ale spokojnie, chłopaki traktują swoją pracę jako przywilej i chętnie tłumaczą z aresztowego na polski.  Każdy nowy to przecież okazja do pogadania o tym co na wolności, ledwie co utraconej. Dosadniej mówiąc o takim świerzaku  przez kilka pierwszych tygodni będzie się mówić że „jeszcze sra wolnościowym gównem”. Może i mało poetyckie ale za to jakie czytelne. Myliłby się ten kto na przykładzie powyższym, wyciągnie wniosek, że język osadzonych przedkłada treść nad formę. Znałem takich co na kran mowili pięknie i soczyście – hydrowodotargacz. Dla mniej uduchowionych pozostaje zwykły zamiennik – „łabędź”. To z powodu pięknie skojarzonego kształtu kranu z łabędzią  szyją.

Zamienniki , to nowy język człowieka, wobec którego niedobry sędzia zastosował najcięższy środek zapobiegawczy , czyli sankcje aresztowe. Każde słowo na tej planecie ma swój odpowiednik. Czasem intuicyjny a często absurdalnie nielogiczny i …absurdalny. Bo że strażnik czyli klawisz to „gad”, to oczywiste. Gad jest zimnokrwisty, patrzy bez emocji, nic nie czuje, syczy, zastyga i czeka. Gad serwuje gadzie gadki i w ogóle. No chyba że to gad „po torbie” albo „torbacz”. Sympatyczna mutacja, obdarzona emocjami. Dzięki nim łatwiej znieść izolację i ominąć durne przepisy. A wracając do zamienników. Jaki chory mózg wymeandrował że majtki to „badeje”, a muszla klozetowa to „gier” ? Jak to zapamiętać i po co ? Nie mam talentów do języków obcych ale zapewniam że nauka idzie błyskawicznie. Po tygodniu możesz już śmiało nawijać jak ziomuś. A na pytanie po co, nie ma odpowiedzi. Albo jest ich bardzo dużo. Możesz być oporny i używać tych słów które nazywają rzeczy po ludzku. Tylko po co, skoro już nie jesteś na planecie Ziemia?

Podobne posty:

  1. Rytualne gwałty- fakty i mity Jak tam jest ? Pytali...
  2. Wyrok:1008 godzin u czubków za gwałt. Szwajcarscy bankierzy i zegarmistrze nie...
  3. Jednym słowem. Czasem wystarczy jedno słowo. Zastąpi...

Postanawiam.

Nie smęcić i nie straszyć ! Tak mi wczoraj życzliwa osoba poradziła, oceniając moją aktywność blogową. Z niechęcią przyjmuję tę  opinię bo przecież bywa śmiesznie a to w końcu nie satyrykon aresztowo-więzienny a poważne forum dyskusyjne. Z drugiej strony, liczy się efekt a jeżeli moim celem jest wciągnięcie Was w tę tematykę to może i racja. Trzeba trochę poluzować i więcej humoru wprowadzić. Spróbuję znaleźć jakiś kompromis, to moje blogerskie postanowienie noworoczne. Możecie więc spodziewać się opowieści o zabawnych sytuacjach „pod celą”, o wygłupach i robieniu w konia klawiszy, o pędzeniu bimbru w areszcie, montowaniu lampek, buzał, robieniu noży i chowaniu telefonów oraz kamer, o tym jak „tam” rozładowuje się napięcie seksualne i jak się zachowywać żeby nie zostać przekopanym na spacerniaku, jak się kradnie prąd i omija zarządzenia administracji, czy i kiedy stawać okoniem, jak skorzystać z zabronionych sposobów na komunikowanie z bliskimi za murem, jak zabijać czas i czego unikać na wspólnej łaźni, z czego zbudować  siłownię, u kogo zamówić pieczonego kurczaka i butelkę markowej whisky do celi, jak ogrywać ziomali w karty i wypłacać im porcję pasów na gołe dupy, jak kombinować lepsze żarcie z więziennej kuchni i narkotyzować się pigułami które dostajesz od lekarza, jak łatwo sprawdzić czy tenże lekarz jest mocno pijany czy tylko lekko wstawiony, jak przemycić z widzenia zdjęcie dziewczyny, jak na patrzonko wnieść kilogram szynki, na czym pisać grypsy i w jakim zakamarku ciała je ukryć. Ha ha ha ha !!! Ale coś za coś. Ceną za Wasz śmiech niech będzie Wasza akceptacja i zgoda na tematy cięższego kalibru. Bo w tej nowej dekadzie chociaż pewnie zmieni się wiele, jedno pozostanie: ludzie dzielić się będą na tych co siedzieli, siedzą i będą siedzieć …

Podobne posty:

  1. Zaobrączkowani. 100 tys. zł płaci państwo...
  2. Rytualne gwałty- fakty i mity Jak tam jest ? Pytali...
  3. Komor Girl contra Kaczor Girl Koniec ciszy wyborczej ! Łamałem...
Polish flagPortuguese flagEnglish flagGerman flagFrench flagSpanish flagJapanese flagRussian flagGreek flagDutch flagBulgarian flagCzech flagCroatian flagDanish flagFinnish flagSwedish flagNorwegian flagSlovak flagSlovenian flagUkrainian flagEstonian flagTurkish flagHungarian flagIrish flag                        
płytki podłogowe